O mnie

Moje zdjęcie
Imię: Marcin. Znak zodiaku: Lew. Człowiek o stu twarzach, miłośnik zwierząt i dobrego jedzenia. Typ: Samotnik mający swój świat, dusza artystyczna. Chłopak o wielkim sercu i jeszcze większym EGO. Zachwycam się drobnymi rzeczami, nie toleruję kłamstwa i fałszywości. Pasjonat i kolekcjoner.

sobota, 21 kwietnia 2012

ŚWIAT SIĘ KOŃCZY...

Witajcie Moi Kochani ;)
Mamy już prawie Maj, miesiąc się kręci, czas leci jak oszalały, dzień coraz dłuższy, słońce coraz mocniej przypieka a większość społeczeństwa tylko czeka by zwęglić się na skwarki podczas nadchodzącej majówki. Ja – człowiek o cerze alabastrowej – niestety :/ - unikam słońca jak tylko mogę bo w głowie zawsze mam obraz siebie, wychodzącego na słońce i zaczynającego płonąć niczym wampir. W sumie to nie wiem czemu? Chyba jakaś trauma z dzieciństwa? Pomijam już fakt, że opalam się na "buraczano", tudzież na cudowny kolor "rakowy" - czytaj 15 minut na słońcu i mam  poparzenie drugiego stopnia! Dlatego gdy spotkacie kiedyś w Łodzi chłopaka o wzroście krasnala ogrodowego (mam 176cm a zawsze chciałem mieć 186cm – cóż, matka natura to ŚWINIA!), zamaskowanego w czapkę bądź kapelusz z ciemnymi, wielkimi okularami na nosie, który na tle wszystkich, innych mieszczuchów, będzie wyróżniał się skórą niczym Królewna Śnieżka - to będę to najprawdopodobniej JA :)  Ale dość o moich dziwactwach zajmijmy się dziwactwami innych :) bo do tego zmierzam. Ostatnio oglądałem program zatytułowany „Moje Dziwne Uzależnienie” – i powiem Wam szczerze, że zdębiałem! Tak, autentycznie zdębiałem! Oczywiście każdy ma jakieś mniejsze bądź nieco większe uzależnienie od czegoś np. od komputera, od alkoholu, od oglądania seriali w telewizji albo kupowania sobie coraz to nowszych rzeczy ale w tym show pokazani byli ludzie, którzy jedli to, od czego byli uzależnieni. Oczywiście rozumiem być uzależnionym od słodyczy, Coca-Coli czy nawet sałaty (???) ale w tym programie pokazali między innymi kobietę, uzależnioną od jedzenia PROSZKU DO CZYSZCZENIA ZLEWÓW ;/ Przecież to głupota!!! Jak mogła w ogóle wpaść na pomysł żeby zacząć go próbować? Do głowy by mi nie przyszło, wylizywać np. pudełko po proszku do prania. A potem pokazali kolejną dziewczynę, która jadła kanapę!!! Tak, nie kanapkę tylko kanapę - taką do siedzenia, rozpruwała materiał i wyskubywała środek, tę gąbkę, która nadaje wersalce kształt. Po kawałeczku rwała i jadła niczym POPCORN siedząc i oglądając telewizję…tzn. za długo się nie nasiedziała bo w końcu pożarła cały narożnik. Mówiła, że zjadła już 7 wersalek i dwa fotele i nie mogła przestać to robić! Gdy tylko kupiła nowy wypoczynek, to zaraz zaczynała go konsumować!!!  A żeby tego było mało, to kolejna dziewczyna, która opowiadała o swoim uzależnieniu, nie mogła zasnąć bez włączonej suszarki. Gdy tylko kładła się spać, musiała włączyć suszarkę i nakierować ciepły strumień powietrza na siebie…???... Myślałem, że spłonie od tej suszarki! Albo podpali sobie przez to łóżko. Nawet nie wyobrażam sobie jaki ona musiała mieć rachunek za prąd! Ok. ale żeby tego było mało, to czwarta delikwentka, nie mogła się powstrzymać przed zjedzeniem PAPIERU TOALETOWEGO…:/ :/ :/… No Jezusie Święty i Maryjo Kochana, ja rozumiem małe zboczenia ale żeby do tego stopnia??? Czy ludzie dzisiaj nie mają dostępu do edukacji? Co się dzieje w tym 2012-ym roku? Apokalipsa jakaś czy co?!  Jeśli ktokolwiek z was myślał o sobie, że jest dziwną osobą - to mówię Wam z ręka na sercu – PRZESTAŃCIE! Może dla innych zbieranie lalek to dziwactwo ale przynajmniej nie ślinię się na widok kanapy w meblowym…. Zawsze mnie uczono, że papier toaletowy służy do podcierania, ewentualnie wytarcia nosa ale nikt mi nie mówił, że jeśli nic nie mam w lodówce, to żebym zajadał się tymże papierem, przegryzając go proszkiem do prania w oczekiwaniu na deser w postaci kanapy :/ Nawet nie wiem co powiedzieć? Chyba tylko to, że ŚWIAT SIĘ KOŃCZY :/

Dla tych, którzy nie mieli okazji oglądać programu, podaję linki na „Youtube” w wersji angielskiej, żeby nie było, że sobie to wymyśliłem…bo to tak surrealistyczne, że aż niemożliwe!!!
Pani od proszku do czyszczenia: http://www.youtube.com/watch?v=7Tzns_CiMXk
Pani od kanapy: http://www.youtube.com/watch?v=CSM5W41jl74
Pani od suszarki: http://www.youtube.com/watch?v=F9C81mDraT0
Pani od papieru toaletowego: http://www.youtube.com/watch?v=_kdTZK3-fcY&feature=results_main&playnext=1&list=PLEE222BB96E4380FA
 A to tylko cztery przykłady. Na „Youtube” można zobaczyć dziesiątki tego typu uzależnień.

Dzisiaj pokazuję jedyną lalkę, której różowa stylizacja absolutnie mi nie przeszkadza. Zazwyczaj mam jakieś „ALE” do tego typu cukierkowych strojów, jednak nie tym razem :) Mimo iż jest różowa od stóp (a w zasadzie butów) po czubek głowy (mam na myśli gwieździstą ozdobę na głowie), to jest w moim odczuciu PRZEPIĘKNA. Ma zielony makijaż i zieloną biżuterię, co chyba zmniejsza efekt infantylności całości a srebrne gwiazdki na tiulu dodają elegancji i klasy. Chociaż w przypadku tej lalki pewnie nie jestem obiektywny bo po prostu ją uwielbiam :) Oto moja „Happy Holidays Barbie 1990”.





poniedziałek, 16 kwietnia 2012

TESTOSTERON W NATARCIU czyli RÓŻOWA EKSPLOZJA :)

Witajcie moi Kochani ;) 

Na wstępie dementuję plotki o moim pobycie w ośrodku leczenia uzależnień dla lalkowych maniaków a także to, że umarłem przygnieciony problemami rozważań psychologicznych ;)
Po tym jak dostałem „opieprz” od jednego z czytelników mojego bloga (pozdrawiam Cię „ciule”) :D, który to pytał: – Co takiego, ciekawego robię, że nic nie piszę? - postanowiłem odkurzyć klawiaturę z kurzu i wykrzesać parę słów z czeluści mego, czarnego umysły ;) No więc tak: Za oknem wiosna!!!…(buhahaa…powiem tylko, że Święconkę niosłem niemalże wśród zasp śnieżnych oraz w ulewie deszczu) ;/ Kilka spędzonych dni w gronie rodzinnym zakończyło się jak zawsze, czyli…pożarłem się ze wszystkimi i o wszystko a z mojego duchowego kontemplowania generalnie guzik wyszło! Kiedy to ja mówiłem o wyjeździe do Czech, dziadek nawijał o żonie, kiedy ja mówiłem o pobycie z jajami w kościele - babcia pytała o wnuki, kiedy ciachałem sałatkę (w swoim specjalnie przywiezionym na tę okazję Super Multi Mikserze z dodatkowymi nakładkami) mama trąbiła o pracy z ubezpieczeniem, wytykając mi mój wiek i że przy swoim trybie życia nigdy nie dorobię się emerytury (Pytam: Po co??? I tak za 40-ści lat system emerytalny, finansowany przez państwo upadnie bo już widzę jak moje pokolenie będzie pracowało do 70-tki tylko po to by dostawać emeryturę w wysokości 1500 zł, przez 3 lata, które im pozostanie do śmierci!!!...nawet nie zaczynajcie ze mną tego tematu) :/ Tak więc bardziej miałem ochotę rzucać jajami w członków rodziny aniżeli skupiać się na duchowych rozważaniach. Kiedy wróciłem do domu, musiałem odetchnąć kilka dni w spokoju od szanownej familii…bo o mało SZLAG MNIE NIE TRAFIŁ!!! Tak więc emocji przez ostatnich kilka dni mi nie brakowało! (niestety)…dlatego też powstrzymałem się przed pisaniem postów bo jedynie bym pluł w nich jadem!!! (chociaż teraz też to robię bo nadal się we mnie gotuje!!!) Za to miałem czas nadrobić zaległości w czytaniu postów u innych i nawet napisałem kilka komentarzy :) Tak czy inaczej jestem ponownie w domku. Wszędzie dobrze ale na kanapie z laptopem najlepiej :) Ponieważ mamy już kwiecień a do tego jest po świętach, to już tylko czekać jak będzie lato i koszmar zatytułowany: „ILE DA SIĘ SCHUDNĄĆ W DWIE GODZINY BY SIĘ WCISNĄĆ W KĄPIELÓWKI?” :/ (No nic…depresja murowana! – ale jakoś przeżyję…) Więc moi Kochani, czas mi upływa na rekonwalescencji duchowej i ponownym osiąganiu spokoju wewnętrznego a także próbie niewpadnięcia w depresję, która może wyniknąć z powodu zjedzenia połowy działu spożywczego supermarketu podczas świąt! Zawsze chciałem mieć figurę idealną. No więc udało się! Marzenia się spełniają :) OSIĄGNĄŁEM FIGURĘ DOSKONAŁĄ -  mianowicie: KULĘ !!! :/

Na przekór czarnej aurze, która mnie właśnie otacza, dzisiaj będzie różowo i brokatowo! A jakże! Testosteron wręcz kapie! Przed Wami: jedyni, niepowtarzalni, prosto z mojej, lalkowej półki „gay-friendly”, napakowani, świecący, cekinowi i kwieciści przedstawiciele „różowej bandy” - najbardziej „męscy z męskich mężczyznjakich świat widział (…fanfary, werble, bębny i oklaski…) przed Wami moje, różowe „Dziuńki”:
- „Secret Hearts Ken 1992”
- „Hawaii Ken 1999” w stroju „2009 Ken Fashion #R4271”
- „SuperStar Ken 1988”





środa, 4 kwietnia 2012

MÓJ ZAJĄCZEK WIELKANOCNY... A MOŻE BOŻONARODZENIOWY (?)


Za kilka dni Święta Wielkanocne, wszyscy powoli szykują się do tego - ponoć - najważniejszego święta katolików. Cóż, nie chcę wchodzić w kwestie religijne bo to sprawa każdego z osobna. Jedni wierzą, drudzy nie! Jeszcze inni twierdzą, że są wierzący a w kościele bywają dwa razy w roku a „Pismo Święte” znają tylko z nazwy lub kilku, przymusowych lekcji w szkole podstawowej. Nie mnie to oceniać. Tak czy inaczej święta, to kolejna okazja by spotkać się z dalszą (i bliższą) rodziną, przyjaciółmi, spędzić miło czas, odpocząć od problemów, trochę zwolnić bieg codziennego życia, zastanowić się i nieco porozmyślać o swoim życiu. I oczywiście - przy okazji - najeść się do syta świątecznych smakołyków :) U mnie w domu przyjął się amerykański zwyczaj dawania małych upominków w Wielkanoc, które to (niby) przynosi Wielkanocny Zając ;) Nie jestem „wybitnie” religijną osobą, dlatego taka forma świąt do mnie przemawia znacznie bardziej niż te wszystkie chrześcijańskie obrzędy. Dla mnie święta, to czas kiedy mogę zastanowić się nad sobą, swoim postępowaniem, nad tym na czym mi zależy, czego pragnę, co zamierzam dalej, co ewentualnie zrobiłem źle. Umartwianie się, post itd. to nie dla mnie. Mamy XXI wiek, nie żyjemy w drewnianych chatach, pokrytych strzechą bez prądu, kiedy to jedyną atrakcją tygodnia, było pójście odświętnie ubranym do kościoła, tylko w świecie pełnym możliwości, dlatego uważam, że życie jest za krótkie by się umartwiać. Jeśli już wierzymy w Boga, to wierzmy w takiego, który chce dla nas jak najlepiej a nie pragnie dowodów naszego, niewiadomo jak wielkiego oddania i poświęcenia. Chodziłem do katolickiej szkoły, prowadzonej przez księży więc wiem co mówię! Wiara a chodzenie do kościoła i ta cała otoczka, obrzędy, to zupełnie co innego. W życiu najważniejsze jest szerzenie dobra, szacunek dla drugiego człowieka oraz zwierząt, miłość oraz szczerość; współczucie i pomoc słabszym. Fanatyzm religijny uważam za zło największe! To w jakiej religii zostaliśmy wychowani, zależy w dużej mierze od miejsca, w którym się rodzimy i jaki stosunek wiary ma nasza rodzina. Dlatego uważam, że podziały religijne nie powinny w ogóle istnieć. A niestety istnieją! A do tych, którzy się ze mną nie zgadzają, zawsze mam jedno pytanie: Czy kiedykolwiek przeczytałeś/aś „Pismo Święte” w oryginalnych zapisach a nie tłumaczone, do tego w całości, bez wprowadzonych poprawek podczas różnych, historycznych wydarzeń? Nie, to jakim prawem się wypowiadasz co jest słuszne a co nie i jakim prawem mówisz mi co mam robić i co jest dobre a co złe? Na podstawie tego co usłyszałeś/aś w kościele lub na lekcji religii w szkole? Ksiądz - to tylko człowiek! Nawet JA gdybym chciał i bym się uparł, to bym nim został - wystarczyłoby iść do seminarium (Czy wtedy moje zdanie i to co wygłaszam miałyby dla Ciebie większą wartość?). Dlatego dla mnie podporządkowywanie się wierze jest niedorzeczne. Ale to moje zdanie, inni mogą mieć inne, nic mi do tego! Ale zostawmy ten temat bo ponownie budzi się we mnie czarny charakter :)

Dzisiejszą gwiazdą jest lalka zakupiona podczas jednej z trzydziestu dziewięciu moich podróży zagranicznych. Co prawda jest to lalka reprezentująca Święta Bożego Narodzenia a nie Wielkanocne ale jest częścią mojej ulubionej serii „Happy Holidays”, dlatego ją prezentuję. Laleczka ubrana w czerwoną, przepiękną, strojną do granic możliwości suknię, jest uosobieniem nieco kiczowatych Świąt Bożego Narodzenia. To trzecia z zaprezentowanych na tym blogu lalek o „czekoladowej” skórze. Przed Wami „Happy Holidays Barbie 1993 AA”.