O mnie

Moje zdjęcie
Imię: Marcin. Znak zodiaku: Lew. Człowiek o stu twarzach, miłośnik zwierząt i dobrego jedzenia. Typ: Samotnik mający swój świat, dusza artystyczna. Chłopak o wielkim sercu i jeszcze większym EGO. Zachwycam się drobnymi rzeczami, nie toleruję kłamstwa i fałszywości. Pasjonat i kolekcjoner.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

KRYSZTAŁOWA ŁZA SZCZĘŚCIA


Witajcie Moi Drodzy ;)
Na wstępie muszę powiedzieć, że jestem zszokowany jak szybko dotarła do mnie paczka. Przesyłka z Las Vegas do Łodzi szła… 5 dni roboczych plus weekend! To daje do myślenia, jak profesjonalni są polscy sprzedawcy na Allegro (ich przesyłka priorytetowa często idzie tydzień). Tak czy inaczej moje skarby do mnie przybyły niczym błyskawica ;) Lalki są piękne. Nic nie zmieni mojego umiłowania do lalek z lat 80-tych i basta. Jak wiecie lalki miały być NRFB, rzeczywiście były, sprawdziłem. Kupuję NRFB tylko dlatego, że są kompletne, mają wszystkie części garderoby, buty, dodatki i gadżety. Moje, najnowsze skarby pochodzą z roku 1983 czyli mają niemal 30 lat. Niestety to, że lalka stoi zamknięta w pudełku nie oznacza, że się z nią nic nie dzieje a wręcz przeciwnie, dokładniej pisałem o tym w poście: "Lalka w pudełku czy może bez pudełka?"
Dlatego wiedziałem czego mogę się spodziewać, gdy magiczne pudełko otworzę. Ogólnie stan lalek jest dobry, niestety jest też kilka minusów. Pierwszą rzeczą, która doprowadziła mnie do szału to taśmy klejące. W tamtych latach wykorzystywano taśmę klejącą dosłownie do wszystkiego np. do przymocowania naszyjnika do szyi. Efekt jest taki, że po 30 latach klej z taśmy wręcz wtopił się w plastik na plecach. Zajęło mi ponad 1,5 godziny aby te ślady usunąć (z jednej lalki). Nie dało się tego zwyczajnie zdrapać. Zastosowałem dwie metody, oblewanie gorącą wodą i nagrzewanie suszarką…następnie smarowanie wazeliną kosmetyczną (tłuszcz usuwa klej) pomogło ;) Kolejnym problemem były włosy (i nadal jeszcze są). Z oryginalnych gumek na włosach praktycznie nic nie zostało, w momencie wyjęcia lalki, wszystkie gumki się rozeszły. Najgorsze jest to, że część z nich była już wcześniej wżarta we włosy. W usunięciu tego mankamentu pomogło moczenie ich w ciepłej wodzie. Jednak największym problemem było to, że włosy się strasznie kleiły, były okropne w dotyku, tak jakby ten „klej”, który się stosuje do układania włosów u lalek, który to często tworzy z nich skorupę, zamiast się wykruszyć, wtopił się w nie. Włosy były jakby wysmarowane tłuszczem i umyte w zimnej wodzie. Okropne! Dwukrotne mycie w szamponie pomogło usunąć znaczną część problemu, są o 70% mniej klejące. Myślę że muszę je pozostawić na noc w jakimś płynie do płukania i jeszcze raz umyć. Z sukienkami u lalek problemu nie było, chyba dlatego, że są wykonane niemalże z plastiku... No cóż, to właśnie piękno lat osiemdziesiątych i połyskliwych, nieoddychających materiałów. Natomiast ubranie Kena to zupełnie inna sprawa ale o tym w kolejnym wpisie…

Tak więc przechodzimy do sedna. Oto moja wymarzona „Crystal Barbie 1983”. Piękno samo w sobie. Łza w oku mi się kręci - "kryształowa łza" - bo pamiętam czasy, kiedy widziałem ją w jednym z katalogów „Mattela”…a teraz dwadzieścia lat później, stoi u mnie na półce…






A tutaj przedstawiam wam zdjęcia tuż po wyjęciu z pudełka...NRFB...



piątek, 1 czerwca 2012

MARCIN OSZALAŁ (^_^)

Moi Kochani jestem tak strasznie podniecony, że chyba niedługo eksploduję :)
W przypływie chwilowej utraty poczytalności, sprawiłem sobie prezent. Od dawna marzyłem o lalce „Crystal Barbie”, ale jakoś tak zawsze brakowało mi na nią pieniędzy. No, ale skoro dzisiaj dzień dziecka (czytaj każda okazja jest dobra, nawet jakby był dzień górnika) to mówię sobie: „…A co tam, raz się żyje ;)…” Tak więc muszę się pochwalić, bo nie wytrzymam :D Nie tylko zakupiłem sobie upragnioną „Crystal Barbie”, ale również „Crystal Kena”, Crystal Barbie AA” i „Crystal Kena AA”. TAK, CZTERY LALKI !!! Totalnie oszalałem! Bez dwóch zdań! Nie miałem na jedną, a kupiłem cztery! Ręce mi się trzęsły jak klikałem w opcję „Kup teraz”! Razem kosztowały FORTUNĘ i prawdopodobnie niedługo zamieszkam pod mostem ze wszystkimi tymi lalkami. Chociaż z drugiej strony - trudno, najwyżej będę biedny za to szczęśliwy :) Teraz muszę poczekać jakieś dwa tygodnie zanim paczka z Las Vegas do mnie przybędzie. Powiem wam, że już dawno nic mnie tak nie ucieszyło :)