O mnie

Moje zdjęcie
Imię: Marcin. Znak zodiaku: Lew. Człowiek o stu twarzach, miłośnik zwierząt i dobrego jedzenia. Typ: Samotnik mający swój świat, dusza artystyczna. Chłopak o wielkim sercu i jeszcze większym EGO. Zachwycam się drobnymi rzeczami, nie toleruję kłamstwa i fałszywości. Pasjonat i kolekcjoner.

środa, 12 grudnia 2012

GENY TO BOLESNA SPRAWA :)

Moi Drodzy! Teraz, kiedy stałem się *WIELKĄ GWIAZDĄ* (kto nie pamięta o co chodzi,  klikać - TUTAJ) czas by odpowiednio się zachowywać! Dlatego nie mogłem Was zostawić bez najnowszych wiadomości dnia! No więc wiadomością dzisiejszego dnia jest to, że robię sobie przerwę!!! A kiedy wielkie gwiazdy takie jak JA robią sobie przerwę, to zazwyczaj idą do „DENTYSTY”… jak my to mówimy w SHOWBIZNESIE!!! Efektem jest zazwyczaj nowy, oszałamiający wygląd (…oczywiście to również zasługa długiego snu i dobrych genów - jak mówią moje koleżanki po fachu bo przecież spuchnięte usta, wyżej umiejscowione brwi, węższe nosy i wydatniejsze kości policzkowe, to efekt jedynie zmieniających się z wiekiem rysów twarzy!…) Ponieważ osiągnąłem już pewien wiek (a to jest niedopuszczalne w Showbiznesie!), muszę teraz szczególnie dbać o swój wizerunek. Dlatego jako „Perfekcyjny Pan” muszę odejmować sobie choćby dekadę z życiorysu). Teoretycznie dobiegam trzydziestki ale w praktyce wyglądam jedynie na osiemnaście lat ;) To wielki cud, który mnie spotyka co sześć miesięcy, zawsze po dwutygodniowym zniknięciu z życia towarzyskiego!!! My *WIELKIE GWIAZDY* i Celebryci jesteśmy bardzo ważni, dlatego musimy się wyjątkowo starać i zachowywać odpowiednie standardy by wciąż być na topie! Większość z Was pewnie tego nie zrozumie ale nasze życie jest bardzo ciężkie! Nawet nie wiecie ile wysiłku trzeba włożyć w przygotowania do nakręcenia własnej SEX-taśmy!!! ( trzy tygodnie jeść sałatę to nic przyjemnego no ale wiadomo kamera nie kłamie, trzeba się poświęcić!) Lekcje aktorstwa też już pobieram bo przecież STĘKAĆ też trzeba umieć! Trud się opłaca bo to właśnie dzięki tej taśmie i jej „przypadkowemu” opublikowaniu w Internecie, stajemy się niebotycznie bogaci i sławni a wszystkie gazety płacą krocie za nasze zdjęcia w ciąży, bez majtek albo jak sikamy w krzakach. A o zdjęciach ze ślubów i szczegółowych relacjach naszych, bolesnych przeżyć z rozwodów nawet nie wspomnę! Przecież nic nie jest ważniejsze na świecie, od pokazania się w magazynach, w najbardziej intymnych sytuacjach, przy okazji pozując w nowych „LOUBOUTINACH” czy ściskając nową torebkę „PRADY”!!! A jak mamy szczęście i wjedziemy w kogoś samochodem po pijaku, to tym bardziej sukces murowany! Trzeba tylko pamiętać żeby nie zapomnieć komórki bo bez niej nie da się poinformować Paparazzich… Dlatego gdy tylko znalazłem odrobinę czasu, wizyta u „DENTYSTY” była koniecznością! Do tego bardzo długo śpię, w zasadzie nie wychodzę z łóżka… A kiedy wrócę, zanim się zorientujecie, będę wyglądać wspaniale ;) A teraz idę zrobić sobie dużego drinka by zniwelować ból… bo powiem Wam, że te geny to strasznie bolesna sprawa… :/ 

A jeśli już o poprawianiu urody mówimy, to przed Wami moje najnowsze zdobycze ;) Tym razem nie mogłem się powstrzymać i zakupiłem kilka lalek, które nie są nowe. Jednak grzechem było ich nie kupić :) Panny są już u mnie i jak widać czekają na zabiegi upiększające i nowe ciuszki… ;) Panie i Panowie przedstawiam Wam:
„Workin' Out Barbie 1996”
Dream Date Barbie 1982
„Fun To Dress Barbie 1987”
„Heart Family Mom Barbie 1985” 

W następnych postach pokażę jak dziewczyny wyglądają po gruntownym szorowaniu :) i w nowych kreacjach :)

czwartek, 6 grudnia 2012

WIZYTA MIKOŁAJA...

 
 A TERAZ RELACJA NA GORĄCO (ALMOST LIVE) Z WIZYTY MIKOŁAJA W MOIM DOMU...


- Ałaaa... za co?
- Już Ty wiesz za co! Za to, że byłeś niegrzecznym chłopcem! A masz cholerniku jeden! Takie komentarze na blogach wypisywać! Takie rzeczy publikować! Kto to słyszał? Kto to widział? Już ja Ci pokarzę!
- Ależ Mikołaju, to było w zeszłym miesiącu! To się nie liczy! Ałaaa... PERWERCIE jeden! Gdzie mój prezent? Dawaj lalkę... bo Ci worek zapierniczę...
- Już Ja Ci dam lalkę... Ściągaj portki...
- Ałaaa... poczekaj jak się tylko oswobodzę, Ty STARUCHU jeden... Już ja Ci powyrywam tą wyliniałą brodę... Ałaaa...
- Siedź cicho i się nie wierć...
- A żebyś się tak udławił tymi ciasteczkami, poczekaj utopię Cię w łyżce mleka!... Ałaaa...