O mnie

Moje zdjęcie
Imię: Marcin. Znak zodiaku: Lew. Człowiek o stu twarzach, miłośnik zwierząt i dobrego jedzenia. Typ: Samotnik mający swój świat, dusza artystyczna. Chłopak o wielkim sercu i jeszcze większym EGO. Zachwycam się drobnymi rzeczami, nie toleruję kłamstwa i fałszywości. Pasjonat i kolekcjoner.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

RELACJA PRAWIE NA ŻYWO...

Jak niektórzy wiedzą, ostatnio w Krakowie miało miejsce 128 spotkanie lalkowe... i jak zwykle naszą gospodynią była nieoceniona BORZE, która dwoiła się i troiła, by jak zwykle sprostać oczekiwaniom gości, bo przecież krakowskie towarzystwo, to "creme de la śmietana"...

...już od samego początku postarała się zadbać o oprawę muzyczną, ukazując swój kolejny talent... zaczęła od Chopina...


...siedem uwertur później, postanowiła poczęstować nas wybitnym posiłkiem, tym razem przygotowała wyśmienite przekąski...


...w tym czasie część gości rozeszła się po domu, by oddawać się różnym przyjemnościom...




 Kiedy to Grażyna molestowała Marcina, chcąc skraść jego cnotę, w domu zrobiło się tłoczno...




...z czasem wszyscy zapragnęli robić fotki...




...następnie polały się trunki alkoholowe...







...no cóż, kiedy większość była już narąbana, Safir oglądał gazetki porno...


...tak więc kochani, spotkania krakowskie mają to do siebie, że dobrze bawią się nie tylko przedstawiciele "homo sapiens", ale także "homo dolls". 

Relację prawie na żywo, sponsorowała rozlewnia grzańca, oraz innych napojów alkoholowych typu Absynth. 
Przed zastosowaniem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, a jeśli jesteś niepełnoletni, to upewnij się, że rodziców nie ma w domu :)

czwartek, 5 grudnia 2013

ZA DUŻO GRZAŃCA czyli POST MIKOŁAJKOWY :)

Witam Was moje, kochane robaczki świętojańskie :) Tęskniliście? Nie - no to trudno i tak jestem! Tadam! Dzisiaj prawie „mikołajki” tzn. za jakieś 3,5 godziny, więc Marcin już świętuje… No dobra jestem narąbany w trzy d…, bo właśnie kończę butelkę grzańca, miał być na dwa razy… - No cóż, nie wyszło :) Za to humor mam przedni, bawi mnie wszystko, a chyba o to chodzi.

Z nowości powiem, że niedługo klaruje się spotkanie w Krakowie, więc mam zamiar się na nim pojawić i jaśnie szare towarzystwo odwiedzić... tzn. jak mnie zaproszą, oczywiście  po to, by mogli wygrzewać się w moim blasku :) buhaahaha :)

 Jak widzicie Marcin w pełnej formie tzn.: skromny jak zawsze, uroczy jak zawsze i pijany jak zawsze! A co tam, raz się żyje! A ja jestem w wieku, kiedy to bardziej z górki niż pod górkę. Ale co tam!

Co u moich chłopaków? A no to, że stoją dzielnie w szafce i czekają na prezentację, bo z pięciu zrobiło się trzynastu, sam nie wiem jakim cudem, jak to mówią: "grosz wpadł, grosz wypadł"… - A może to tylko ja tak mówię, no nic!

Muszę wam powiedzieć, że ostatnimi czasy zacząłem oglądać „Teen Wolf-a”…. ponoć dla młodzieży, ale stwierdzam, że mi się podoba. Uwielbiam takie science fiction. Wilkołaki latają półnagie po ekranie, dziewczyny gołe po lesie pląsają, ogólnie stwierdzam, że fajna fabuła, bo nie wlecze się jak zwykle w tego typu serialach czyli jest o.k.

No i „Sterek”… no po prostu trzeba „shippować” - jak nie wiecie o co chodzi, to wygooglujcie, istne szaleństwo! (W skrócie chodzi o to, że fani serialu domagają się połączenia dwóch bohaterów w parę i nic nie byłoby w tym niezwykłego oprócz jednej rzeczy... obaj bohaterowie to mężczyźni. Do tego dwa totalne przeciwieństwa, które razem, w dziwny sposób, tworzą jedną całość. Derek - wilkołak jest wiecznie naburmuszony i ciągle uwikłany w jakieś kryminalne intrygi, natomiast Stiles, to nastolatek - męski odpowiednik czerwonego kapturka, jest "jedynie" człowiekiem, ma wielkie serce i jest prawiczkiem). Wszyscy mają nadzieję, że Jeff Davis (scenarzysta) rozwinie ten wątek, bo energia między tymi dwoma charakterami, jest nie do zniesienia, takiego napięcia (także erotycznego), to w żadnym serialu nie widziałem!


Tak wiec dopijając kolejną szklankę życiodajnego płynu, widząc przy tym niewiele, bo powieki mam ciężkie, życzę wszystkim wesołych „mikołajek”, niech Wam mikołaj przyniesie dużo prezentów pod poduszkę. Całuję, pozdrawiam i generalnie to PEACE, LOVE and ORZESZKI :)

A żeby nie było tak bez lalek, to proszę, podziwiajcie moje kłębowisko :) 






Ps. Na koniec ciekawostka :) Dzisiaj słuchając radia, uświadomiłem sobie, że zawsze źle pisałem słowa "mikołajki" i "mikołaj". Powinno pisać się je małą literą, ponieważ "mikołajki" - to nazwa obrzędu, zabawy, zwyczaju, a "mikołaj" - to w tym przypadku nazwa profesji, zawodu. "Mikołaj" napisalibyśmy wielką literą tylko wtedy, gdyby "mikołaj z zawodu" miałby na imię Mikołaj :)

czwartek, 21 listopada 2013

PUCHACZ :)

Witajcie Kochani ;) Zima zbliża się wielkimi krokami – nareszcie! Jupijajej :) Dla mnie to najlepszy okres w roku! Och jakże ja uwielbiam ten przedświąteczny czas, który upływa na poszukiwaniu prezentów (…rujnując przy tym moją kieszeń…) Markety ruszyły pełną parą a stoiska zapełniły się brokatem, bombkami i wszelakiej maści ozdobami świątecznymi. TAAAK! Od razu człowiekowi robi się lepiej jak naogląda się tego całego badziewia…

Co prawda do świąt jeszcze 6 tygodni ale najważniejsze, to nie zostawiać wszystkiego na ostatni dzień bo potem lata się jak kot z pęcherzem, nie wiedząc w co ręce włożyć! Tak czy inaczej ogólny zarys planu pt.: „Jak przetrwać święta i nie zwariować!” - już mam! Jak to mówią: „przezorny zawsze zabezpieczony”… (tzn. mama zawsze tak mówiła: noś dziecko gumkę bo ja dzieci bawić nie będę! :)

 …ale do rzeczy, dzisiaj przed wami futerko… - A co! I to nie byle jakie! Fiu fiu normalnie „crème de la crème”! Pochodzi z kolekcji „Barbie Private Collection Fashion Assortment” z 1990 roku. Ci co śledzą fascynujące przygody Ryana i spółki wiedzą, że to właśnie w nim, moja gwiazda wystąpiła na lalkowym zjeździe, robiąc piorunujące i oszałamiające wrażenie na gościach, pozostawiając ich w totalnym osłupieniu i niedowierzaniu :) (…od razu widać, że to mój lalek, jaki tatuś taki syn…)

Modelką prezentującą ten wyszukany element garderoby jest „Pink & Pretty Barbie 1983” czyli inaczej „rycząca trzydziecha” :) ... tak więc przed Wami pani w  "PUCHACZU" :)

Ps. Prezentacja ostatniego zakupu nastąpi nieco później z przyczyn technicznych… się mi normalnie żarówka spaliła... Uwierzycie! No co za koszmar!... i w domu ciemno jak w d…e u jakiegoś (seksownego) Afroamerykanina - co by być poprawnym politycznie :)
 



 Jak zwykle pozdrawiam wszystkich bardzo gorrrąco!
PEACE, LOVE and ORZESZKI :)

wtorek, 12 listopada 2013

MIŁY PORANEK :)

Wtorek, 8:15 rano! Szczerząc się do lusterka podczas porannych zabiegów przywracających ludzki wygląd, nagle słyszę głośne pukanie ;) Upaćkany pastą do zębów, ociekający wodą po porannym prysznicu i starający się zakryć ręcznikiem poranną, męską erekcję, lecę do drzwi! Otwieram i słyszę:
- Dzień dobry, mam przesyłkę dla Pana Marcina.
- ??? Hmm… Miała iść przynajmniej pięć dni… minęły dopiero dwa! Jupi :)
Tak więc już od samego rana humor mam wyśmienity bo kolejne pozycje z listy pragnień odhaczone! W ten sposób spełnię swój ambitny plan na rok 2013 i będę miał wszystko co chciałem… a nawet więcej :) …Tylko co ja wymyślę w 2014 skoro wszystko już mam??? To dopiero jest pytanie! :)


W wolnej chwili nastąpi prezentacja zawartości paczki a póki co niech niewiedza działa na wyobraźnię.
Pozdrawiam wszystkich bardzo gorrrąco :)

poniedziałek, 11 listopada 2013

RED PLANET

Nie jestem kolekcjonerem... ba nawet nie jestem zbieraczem czy nawet "chciejem", jestem kosmitą z czerwonej planety! Nie mam "BJD", nie zbieram "Pullipów", nie mam "Dali", nie lubię pudełek i nie znoszę rudych, piegowatych lalek, repainty zazwyczaj kojarzę z wyrządzoną krzywdą lalce a do tego przystaję nie z tymi ludźmi co trzeba. Tak to JA!

Marcin - "Keniu", który zbiera „superstarki” i zwykłych "fashionistas". Nie umywam się do samozwańczych, wielkich kolekcjonerów naszego kraju, którzy to chcą nadawać ton. Nie słodzę każdemu, kto pokaże lalkę, pisząc jaką to ma piękną sukieneczkę i cudowne oczka… ba nawet potrafię skrytykować!

Ja to ten, o którym można przeczytać, że jest zadufany w sobie, narcystyczny (jak na razie same zalety), zakompleksiony (seriously?!), zboczony bo pedalskie lalki pokazuje (wolę określenie tolerancyjny), że jego teksty to „pierdolamento” (daa...no raczej!),  któremu zazwyczaj ciekną kryształowe łzy itd.... Można by tak długo cytować…(tylko po co?)

…puenta jest taka: w naszym kraju nie da się być kolekcjonerem lalek i mieć jakiekolwiek uznanie u innych (a już na pewno JA nim nie jestem) bo by być "uznanym kolekcjonerem", trzeba byłoby pokazywać te lalki jedynie wysoce wyselekcjonowanej grupie ludzi, którzy chwalą tylko i wyłącznie własne tyłki, po czym za plecami tyłki swoich towarzyszy, obgadują jak leci… nie do wiary czego ostatnio można się nasłuchać z ust jednych ludzi o drugich! Zbierasz w pudełkach - źle, zbierasz bez pudełek - też źle, zbierasz "Vintage" - masz same starocie, zbierasz "Fashionistki" - twoja kolekcja jest nic niewarta! Lubisz blondynki - jesteś głupcem bo powinieneś zbierać rude i z piegami (przecie takie pikne). Czasem lepiej pozostać tylko obserwatorem i zwyczajnie poczekać na rozwój sytuacji... wtedy wychodzi prawda... a raczej fałsz...

Reasumując… po raz kolejny sprawdziła się moja teoria, że „w necie to każdy kozak a w życiu zwykła dupa”, przysłowiowa "szara myszka" niepotrafiąca pisnąć nawet słówka, odrzucona przez innych, najczęściej nieśmiała, wyśmiewana, która swoją frustrację i złość wylewa poprzez klawiaturę…

Post ten dedykuję wszystkim moim zagorzałym „fanom”, którzy wchodzą na jakiś kosmiczny poziom swej głupoty myśląc, że chociaż jedno słowo, które piszą o mnie, jest w stanie mnie urazić… i sądzą, że kupowanie 30 centymetrowego plastiku z kanekalonem, to cel życia…

BRAK SŁÓW!

Tak więc dzisiaj zaprzeczenie wszystkich wytycznych prawdziwych kolekcjonerów. Dwie lalki używane! Obie zakupione na targu staroci, pochodzą z koszy na przysłowiowe śmieci. Obie blond, w mega dawce tandetnego różu, do tego przedstawicielki nic niewartej serii playline. Z tym koszmarnym moldem "Superstar", niemodne, niewspółczesne i z pewnością powodujące obrzydzenie u kolekcjonerów bo gdzie im do "ery mode" czy dzisiejszych,  żywicznych "BJD"…

Zdjęcia jedynie tylko dla tych, którzy potrafią wytrzymać ten niski poziom "kolekcjonerski".
„Barbie School Spirit z 1995” i „Swim'n dive Barbie 1993”.



wtorek, 5 listopada 2013

RATUNKU PANI DOKTOR!

Jezusie Nieświęty i Matko Nałożnico Magdaleno już listopad! Jak ten czas leci? To się w głowie nie mieści! Dopiero co trzeba było cerować kąpielówki a tu już pora trzepać mole z futra na zimę… o zgrozo :) Tak czy inaczej niebawem najlepszy okres w całym roku a mianowicie Święta Bożonarodzeniowe. Zawsze po pierwszym listopada wystawy marketowe przeistaczają się w chiński raj zwolenników plastiku i brokatu (czytaj bombek) a także plątaniny kabli z kolorowymi żarówkami (rozumuj lampki choinkowe) Jupi :)

…to oznacza również maksymalny, w całym roku, wysyp wszelakich zabawek, w tym lalek, na mikołajki  no i oczywiście samą gwiazdkę … miejmy tylko nadzieje, że będą ogromne przeceny

(błagam aby były!… chociaż chyba muszę prosić mocniej… wiec błagam, błagam, błagam)!

Ja już wiem, że zbankrutuję bo pomijając wszelakie prezenty dla najważniejszej osoby jaką znam czyli dla SIEBIE :) to jeszcze tylu innym osobom muszę coś kupić… w tym ośmioletniej chrześnicy! Już od tygodnia zachodzę w głowę co by tu jej sprezentować? Przez ostatnie 7 gwiazdek przerobiłem niemalże wszystko, zaczynając od śpioszków poprzez lalki, książeczki, gry, puzzle a na domku dla lalek kończąc… A teraz co?... i tu jest pies zakopany po same uszy… masakra!

Dzięki Bogu, że wbijam się na Wigilię do rodzinki, przynajmniej na tym zaoszczędzę… tzn. za wiele to raczej nie bo przecież z pustymi rękami człowiek też nie może iść…
Och! Od tego ciągłego myślenia aż rozbolała mnie głowa... Muszę udać się do jakiejś, seksownej przedstawicielki prywatnej służby zdrowia (państwowa odpada bo bym miał termin za 3 lata) co by mogła zająć się bardzo chorym mną :)… może ona coś zaradzi  (...dochodzę do wniosku, że oglądam za dużo pornoli...)

Tak więc dzisiaj lalka, która przybyła do mnie od Świstaka. Jest to „Pet Doctor Barbie 1996”. Lalka była nagusieńka więc dostała strój zastępczy i teraz cieszy moje, piękne oczy swym, nowym wcieleniem (tak między nami, to lepiej wygląda teraz niż w tym oryginalnym stroju).

Tadam!... werble, oklaski, fanfary, walenie w gary oto ona :)





PS. Może Wy macie jakieś pomysły, co można kupić ośmiolatce? Wszelkie sugestie będą brane pod uwagę…

poniedziałek, 28 października 2013

JAK CIĘ WIDZĄ, TAK CIĘ... OBGADUJĄ :)

Kochani, ostatnio wstąpiła we mnie energia :) a do tego wpadam na coraz to nowsze i bardziej szalone pomysły... Były spotkania kolekcjonerów ale chyba nie było jeszcze spotkań samych lalek... Dlatego czas to zmienić! W ostatni weekend moi chłopcy zaprosili do siebie swoje koleżanki, z którymi często wiszą na telefonie... (swoją drogą ciekawe kto te rachunki będzie płacił?) i tak oto powstały kolejne karty komiksu :)
Więc bez zbędnego gadania sami zobaczcie, co się działo... :)
















Pozdrawiam bardzo gorrrąco i dużo buziaków dla wszystkich wariatów :)