O mnie

Moje zdjęcie
Imię: Marcin. Znak zodiaku: Lew. Człowiek o stu twarzach, miłośnik zwierząt i dobrego jedzenia. Typ: Samotnik mający swój świat, dusza artystyczna. Chłopak o wielkim sercu i jeszcze większym EGO. Zachwycam się drobnymi rzeczami, nie toleruję kłamstwa i fałszywości. Pasjonat i kolekcjoner.

wtorek, 20 sierpnia 2013

SPOTKANIE W KRAKOWIE czyli ALKOHOL, PTERODAKTYL i TORT :)

Dwa lata temu, w pewien październikowy wieczór, młody człowiek siedział sam w domu i pomyślał, że założy bloga W sumie czemu nie?...

Tak narodził się KenSuperStar – postać o stu twarzach. Przez jednych lubiany, przez innych z miejsca znienawidzony.

Wszystkie niepoukładane myśli w głowie, w końcu zaczęły opuszczać miejsce wiecznego chaosu. Ale czy ktoś w ogóle to czytał? Nieważne! Ważne było, że zaczęło mu to sprawiać przyjemność. Tak zaczęła się droga w świat, o którym wcześniej nie miał pojęcia. Gdyby ktoś wtedy powiedział mu, że będzie w domu miał regał obstawiony tymi, wszystkimi, nieosiągalnymi marzeniami z dzieciństwa, nie uwierzyłby! Nie uwierzyłby w słowa, że znajdzie ludzi, z którymi bez skrępowania będzie mógł wziąć 29 centymetrową, plastikową figurkę i godzinami podziwiać jej piękno. Nie uwierzyłby gdyby ktoś powiedział mu, że pewnego dnia odważy się nadać swoim figurkom charakter i zacznie tworzyć historie. A już na pewno nie uwierzyłby, że spotka ludzi, za którymi będzie tęsknić...

Pamiętam kiedy pierwszy raz pojawiłem się na spotkaniu lalkowym… byłem nieco zdenerwowany, trochę onieśmielony...
Ciekawe jacy są „Ci” lalkowicze? – pomyślałem.

Teraz wiem! Wielu z nich to cudowni, wrażliwi ludzie, często nierozumieni przez innych, z ogromną pasją, czasem groteskowi i przerysowani, czasem ekstremalnie skrajni. Nieokreśleni, niepasujący w schemat, dziwni i szaleni.

18 sierpnia miał miejsce kolejny meet w Krakowie. Przybyło osiem osób. Chociaż wyraz „osobowości” byłby bardziej na miejscu! Jednak dla mnie było to szczególne spotkanie bo dzień później wypadły moje 18 urodziny (co prawda obchodzone już po raz 13…ale to mały detal)

Tak więc już siedemnastego miałem przyjemność widzieć się z Dollbbym, który powitał mnie jak zwykle swoim uśmiechem od ucha do ucha oraz… flaszką wódki… no i tak się zaczęło! Oczywiście miało być ambitnie… "Pójdziemy na miasto, będziemy podziwiać architekturę"… Taaak jasne (kituś bajduś) po pierwsze polecieliśmy do monopolowego zwiedzać półki z alkoholem bo stwierdziliśmy, że trzeba wypić za moje zdrowie (prawdziwi alkoholicy zawsze znajdą pretekst a tu okazja sama się pojawiła).

Pierwsza butelka szampana szybciutko się opróżniła a my zaczęliśmy mieć humor…
...no to dobra, jak ma się humor, to czemu by tak nie zamienić tego w dwuosobową imprezę? Przecież nikt nam nie zabroni! W ruch poszła wódka! Zaczęło się od drinków... najpierw zielonych..., które szybko przeszły w czerwone, pomarańczowe, dwukolorowe, mętne itd… i nagle olśnienie!

- Dollbby, ty mnie obetniesz! Patrz jutro spotkanie a mi się włosy nie układają.
- Tyle, że ja już nic nie widzę i mi niedobrze…- usłyszałem.
- E tam… pitolisz, dasz radę, nie stękaj tylko polej sobie i bierz się za nożyczki…

2 godziny i 17 drinków później wyglądałem zabójczo pięknie! Tzn. generalnie nic nie widziałem na oczy więc prawdopodobnie myślałem, że wyglądam pięknie… niestety nastąpił tak zwany stan upojenia… Nie wiem gdzie ja spałem a już tym bardziej nie wiem gdzie spał Dollbby ale co tam…

Tak czy inaczej następnego dnia było spotkanie w większym gronie. Poranek był ciężki. Łohoho i to jeszcze jak ciężki! O mało nie zabiłem się o lustro w łazience bo oczy same mi się zamykały a sam zapach pasty do zębów przyprawiał mnie o mdłości… Słońce paliło, w głowie waliło, w brzuchu jeździło czyli KenSuperStar w wersji trupkowej (obraz nędzy i rozpaczy!) Na szczęście ciemne okulary skryły zmęczenie…

"Ogród botaniczny" okazał się bardzo przyjemny bo nie dość, że wejściówki wyjątkowo były darmowe, to na miejscu catering "all inclusive" więc można było jeść i pić do woli…
Tylko kiepsko ze zwierzyną w tym parku… jeden, skrzeczący pterodaktyl zamknięty w klatce :)

W "ogrodzie" ludzi multum, robili zdjęcia, śmiali się, lalki z rąk sobie wydzierali… czyli sodoma i gomora… a właśnie à propos sodomy! Kobiety na tym spotkaniu zdecydowanie preferowały miłość "męsko-męską", ja rozumiem, że moje, plastikowe chłopaki mają się ku sobie ale to, co wyprawiały panie z tymi biednymi chłopakami, wołało o pomstę do nieba. Moje lica były całe zalane rumieńcem… tzn. byłem jak burak bo mało, że na wpół pijany, próbujący ustać w pionie (bo mój horyzont na pewno nie był prosty) to jeszcze z wypiekami, na skutek oglądanego pornosa na żywo! Trójkąty, czworokąty, orgie, mieszane gatunki nawet jakieś potwory z kosmosu, no naprawdę szok! Sceny nie dla wrażliwych!


 photos by Grażyna
 
Potem oczywiście towarzystwo zapragnęło robić zdjęcia w świetle dziennym na mieście więc dawaj zwinęliśmy majdan i gęsiego przez Planty szukaliśmy odpowiedniego planu zdjęciowego. Kiedy już udało się znaleźć, trzask aparatów nie miał końca! 




  photos by Dollbby

Po zrobieniu 7890 tysięcy zdjęć, po to by uwiecznić nawet najmniejsze palce u stóp każdej lalki, poszliśmy na małe „co nieco” bo część (ta niepijąca) była głodna a tej pijącej nadal było niedobrze na samą myśl o jedzeniu…

Tak nadszedł niestety moment pożegnań bo niektórzy mieli gości, inni musieli biec do autokaru a jeszcze inni czekali na odjazd do stolicy… To przypomina mi, że muszę napisać oficjalną skargę do zarządu PKP w sprawie niewygodnych, metalowych siedzisk na dworcu! Ja żądam miękkich i z obiciem! I co to w ogóle ma być, że pociąg się opóźnia? (Od razu mówię, że nie będę rozmawiał z nikim poniżej dyrektora!) Skandal!

Wieczorem po małych zakupach (oczywiście, w których nie mogło zabraknąć procentów) poszliśmy do „Borze” na małe pogaduchy… 5 godzin później… ze łzami (oczywiście kryształowymi, wybrańcy wiedzą o co chodzi - pozdrawiamy Warszawę)  musieliśmy się rozstać na kilka godzin bo doskwierał nam niedosyt łóżek…

...ale za to następny dzień był najbardziej szalony i przyjemny dla mnie bo jak już wiecie były moje 18 urodziny (…ZNOWU!…) Kiedy umówiliśmy się w wyznaczonym miejscu, w momencie przyjazdu tramwaju, na mnie czekał tort urodzinowy i fajerwerki! Uśmiechy i spojrzenia przechodniów bezcenne! A ja nawet nie umiem wyrazić co czułem w tamtym momencie… (chociaż czerwonego dywanu jak nie było tak nadal nie ma)

Potem zwiedziliśmy jeszcze pół Krakowa, zadbaliśmy o uśmiech Dollbiego, powędrowaliśmy do każdego z możliwych miejsc, gdzie można było natknąć się na lalkę i tradycyjnie skończyliśmy na czerwonej kanapie, na której tematy się nie kończą, czas leci jak szalony, kawa smakuje najlepiej a lalki są traktowane z należytym im szacunkiem.

W domu czekali na mnie moi mali lokatorzy, którzy również zrobili mi niespodziankę…



Tak więc ostatnie spotkanie było wyjątkowo bogate w przemiłe wydarzenia. Dla mnie był to jak na razie najfajniejszy "meet", na którym uczestniczyłem ;) Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i całuję Was "wariaci" prosto w serca  :)

piątek, 2 sierpnia 2013

50 TWARZY MARCINA CZYLI 50 CIEKAWOSTEK O MNIE ;)

Witajcie moje, kochane robaczki :) Jak ten czas leci, człowiek się nie obejrzy a tu tydzień za tygodniem ucieka, czas upływa niemiłosiernie szybko! Dawno mnie tu nie było bo byłem zajęty... wypoczywaniem :) A co! Też mi się należy! Przecież tyle seriali do obejrzenia, tyle rzeczy do zjedzenia no i te emocje związane z Royal Baby... w pewnym momencie sam miałem skurcze... no mus było odpocząć! :) Ostatnio mam wyśmienity humor i energia mnie rozpiera (czyli jak zwykle) pomimo tych upałów, których notabene nie cierpię. Chociaż dobrze, że jest tak gorąco bo nie mam się w co ubrać! Moja dieta właśnie przymusowo została zawieszona, ponieważ większy ubytek ciała mi już nie służy. W ciągu 11 miesięcy straciłem 19 kilo więc generalnie cała garderoba do wymiany ;) Czuję się jak młody "Bóg". Niedługo moje urodziny i po raz pierwszy w życiu cieszę się, że następuje zmiana cyferki bo czuję się fantastycznie ;) Dzisiaj dawka kilkudziesięciu faktów o mnie :) A co! Kto bogatemu i pięknemu zabroni :) Sam lubię czytać takie rzeczy u innych więc czemu by nie naskrobać kilku o sobie :) No to jedziemy:

1. Jestem osobą niewierzącą w takim bardzo ogólnym  rozumieniu. Boga nie interpretuję przez pryzmat religii i z żadną go nie utożsamiam. Dla mnie „Bóg” to banalne określenie ludzi na zjawisko, pętle czasu, powstanie i zniszczenie,  to energia, napęd coś bez formy, raczej myśl. Nie uznaję kościoła i nie lubię ludzi nazywających się katolikami. Nie poznałem jeszcze prawdziwego katolika, tylko ludzi, którzy sami się tak tytułują ale oceniając  ich po czynach są jedynie hipokrytami… (ciekawostka:  skończyłem szkołę katolicką ;)

2.  Od 14 lat nie jem ani mięsa ani ryb… jestem „laktoowowegetarianinem” czyli prócz warzyw i owoców, jem jajka i piję mleko oraz spożywam produkty z niego wykonane.

3. Byłem 39 razy za granicą :)

4. Mam niewidomego, sześcioletniego psa - cierpi na genetyczną chorobę zwaną: „Postępowy zanik siatkówki”.

5. Mieszkam w trzech miejscach.

6. Lubię azjatycki typ urody ;)

7. Nie lubię jasnorudego koloru włosów ani piegów, ponieważ głównie kojarzą mi się z brzydotą… (podkreślam kojarzą mi się!  Co nie oznacza, że nie ma pięknych ludzi o tym kolorze włosów i z piegami).

8. Nie lubię horrorów bo uważam, że mogą być inspiracją dla wielu popaprańców… sam po obejrzeniu Hannibala i Dextera wpadłem na kilka pomysłów ;)

9. Teraz uwaga! Jestem szowinistą! Najlepsi politycy, prezydenci, malarze, kucharze, rzeźbiarze,  biznesmeni, fryzjerzy, masażyści, barmani, sportowcy, designerzy, krawcy, lekarze - to mężczyźni! Zdaję sobie sprawę, że 98 procent czytających bloga to kobiety ale tak uważam :)

10. Nie przejmuję się opinią innych ludzi aczkolwiek bardzo łatwo mnie zdobyć prawiąc komplementy… Kilka dobrze dobranych słów i można ze mną zrobić wszystko ;) (…tyle, że mało kto to potrafi, ponieważ jestem nieufny i bardzo wyczulony na obłudę!)

11. Nie jestem typem faceta macho, nawet koło niego nie stałem, moją siłą jest mój umysł i cięty język…

12. Od zawsze wykorzystuję swoją aparycję do osiągnięcia celu… jak chcę potrafię oczarować dziewczynę jak i mężczyznę (nie mając przy tym absolutnie żadnych skrupułów). Potrafię być bardzo stanowczy wręcz być tyranem ale jak chcę, to umiem zagrać małego chłopca, którym trzeba się zaopiekować… Zawsze osiągam zamierzony cel!

13. Koleguję się z byłym członkiem młodzieży wszechpolskiej… (tak, dobrze przeczytaliście, nie pomyliliście się).

14. Jestem domatorem i samotnikiem, nie lubię tłumów, nie widzę sensu spotykać się w gronie 100 osób, skoro porozmawiam góra z pięcioma…

15. Przez 10 lat (jako dziecko) byłem aktorem teatralnym, występowałem w całej Polsce…

16. Nie uznaję pojęcia: „Starzeć się z godnością”, młody albo raczej młodszy wygląd w stosunku do swojego prawdziwego wieku, chcę zachować najdłużej jak się da, wykorzystując wszystkie możliwe sposoby… Jestem fanem wszelakich poprawek estetycznych, operacji plastycznych i różnych zabiegów… Polecam każdemu kogo na to stać…

17. Całe dorosłe życie zmagam się z problemem utrzymania „normalnej” wagi, najwięcej ważyłem 96 kilo najmniej 56…

18. Uważam, że kobiety w życiu mają gorzej, na szczęście jestem facetem…

19. Nie uznaję małżeństwa, tylko konkubinat, mniej problemów przy rozstaniu… jeśli ktoś się kocha, nie potrzebny mu papier… Mógłbym wziąć ślub ale tylko i wyłącznie poprzedzony intercyzą!

20. Gdybym był w małżeństwie, to nie zostałbym w nim ze względu na dobro dzieci, w przypadku rozpadu związku…

21. Jestem świetny w kuchni. Gotowanie jest moją pasją, jedzenie przyjemnością, a takie połączenie to zawsze sukces ;)

22. Daję tylko jedną szansę by naprawić coś co popsuło się w relacjach partnerskich/koleżeńskich i przyjacielskich… nie wybaczam i palę mosty za sobą, nie utrzymuję kontaktów…

23. Boję się koni, są dla mnie za duże, nie mogę nad nimi panować…

24. Jestem egoistą, zawsze wybiorę swoje dobro nad dobrem kogoś innego… Gdyby zamknął mnie jakiś szaleniec razem z drugą osobą, dał pistolet i kazał zabić siebie albo tego kogoś… nawet jeśli by to była matka z pięciorgiem dzieci… cóż, dzieci by zostały sierotami…

25. Pomagam dzieciom chorym i upośledzonym oraz z tak zwanych trudnych rodzin… byłem wolontariuszem, zbierałem pieniądze i dary a także spędzałem czas z dziećmi w placówce wychowawczej (tak, wiem! jestem pełen sprzeczności, ciężko za mną nadążyć).

26. Cenię zwierzęta bardziej niż ludzi! Zwierzę ma zawsze proste intencje, albo chce żeby je kochać -wtedy się tuli i domaga pieszczot albo się boi i wtedy warczy/gryzie/ prycha/szczeka. Człowiek może mówić najpiękniejsze słówka prosto w oczy a za plecami robi dokładnie wszystko na odwrót…

27. Uwielbiam mangę i anime, to pozostałość po dzieciństwie kiedy szalałem na punkcie „Czarodziejki z Księżyca”… zawsze chciałem być złym charakterem i w końcu je wytłuc… :)

28. Lubię muzykę Pop/Dance za to nie kumam Hip-Hopu bo dla jego wykonawców wszystko jest do bani…

29. Uwielbiam kuchnię włoską i amerykańską czyli wszystko co tuczy i jest niezdrowe: pizza, frytki, spaghetti, donuts-y, chipsy itd.

30. Jestem wzrokowcem, mam fenomenalną pamięć fotograficzną…

31. Najlepiej rozwiniętym moim zmysłem jest węch, byłbym świetny jako designer perfum, tak zwany „nos” :) 

32. Nie lubię koloru niebieskiego… jest to najczęściej wybierany kolor przez ludzi jako ulubiony… 

33. Nie wypiję dwóch szklanek coli ze względu na cukier… mdli mnie na samą myśl…

34. Uwielbiam kokosy w każdej postaci…

35. Nie przepadam za owocami z wyjątkiem czereśni i bananów…

36. Ulubiony słodycz to biała czekolada…

37. Nie mam ręki do kwiatów, ususzę nawet kaktusa…

38. Kocham świat wirtualny, ciężko byłoby mi teraz odzwyczaić się od komputera…

39. Nie lubię dzieci, pech chce, że dzieciaki uwielbiają mnie, ponoć jestem wymarzonym wujkiem :/

40. Mam hopla na punkcie lat 80-tych ;) fascynuje mnie ówczesna moda, muzyka i telewizja ;)

41. Nie znoszę sportu, każdego! Nie cierpię ćwiczyć, nie znoszę siłowni, nienawidzę być spocony… no chyba, że to seks! Taki „wysiłek” lubię bardzo ;)

42. Nie ma na świecie rzeczy, która by mnie zszokowała… nawet najbardziej ekstremalna… wypadek, gwałt, zwłoki czy płód po aborcji w koszu na śmieci (widziałem)… nic mnie nie bierze! (określam siebie jako „wrażliwiec bez sumienia” :)

43. Mam bardzo jasną karnację , każde wyjście na słońce jest dla mnie koszmarem…

44. Lubię tylko ciasta sypkie tupu zebra, czekoladowe, cytrynowe; nie przepadam za tymi z kremem.

45. Uwielbiam luksus i wszystko co jest jego synonimem.

46. Jestem pozerem, często robię coś na pokaz…

47. Uwielbiam być w centrum uwagi… niech ludzie o mnie mówią co chcą, ważne żeby po imieniu/pseudonimie…  :)

48. Poglądy zmieniam tylko wtedy kiedy coś samemu przeżyję, inna osoba nie przekona mnie do swoich racji, tym bardziej niczego nie wskóra przekonując mnie na siłę – efekt dokładnie odwrotny!

49. Podziwiam samotnych rodziców… 

50. Szybko się zakochuję… bo jak ja coś robię, to robię to na maksa, nie lubię półśrodków :) 


A żeby było lalkowo oto lalki :) Wszyscy mają Petrę mam i JA...a nawet dwie, tylko jedna taka mini :) Przed Wami "Petra & Baby" od "Lundby"... TADAM... ;)






Pozdrawiam serdecznie :)