O mnie

Moje zdjęcie
Imię: Marcin. Znak zodiaku: Lew. Człowiek o stu twarzach, miłośnik zwierząt i dobrego jedzenia. Typ: Samotnik mający swój świat, dusza artystyczna. Chłopak o wielkim sercu i jeszcze większym EGO. Zachwycam się drobnymi rzeczami, nie toleruję kłamstwa i fałszywości. Pasjonat i kolekcjoner.

środa, 15 stycznia 2014

ODWIECZNE PROBLEMY ZBIERACZA...

Witam :) Jakiś czas temu, od Simran, przybyła do mnie lalka, która spodobała mi się ze względu na delikatny makijaż i platynowe włosy. Po późniejszych oględzinach okazało się, że jest to jedna z lalek z serii „Disney”.

Lalka była naga, więc otrzymała ostatnią, wolną kreację jaka poniewierała się w pudełku z dodatkami. Tak, wiem różowa, ale generalnie lepszy taki strój, niż by miała stać na stojaku nago. Dołączyła do reszty i teraz cieszy oko, swoją dostojnością i nieodpartym urokiem.

A teraz trochę z innej beczki… mój zbiór zaczął zajmować za dużo miejsca. Każdy, kolejny zakup, jest przemyślany. Oczywiście jest jeszcze wiele lalek, które mógłbym sobie kupić (i chciałbym), ale mam poczucie jakbym zbliżał się do swojej granicy, wyznaczającej końcową ilość. Oprócz lalek jest, kilka mebelków, szpargałów, dodatków itd., które gdzieś trzeba trzymać. Posiadanie to jedna rzecz, ale brak miejsca z tym związany, to zupełnie inna sprawa.

Nie chcę żeby mieszkanie krzyczało „lalkowy maniak”. Nie podoba mi się, gdy lalki stoją niemal na każdej półce, bo dla mnie, to wprowadza chaos, dysharmonię i ogólnie bałagan. Z resztą, nie wyobrażam sobie potem czyścić tego wszystkiego. U mnie, po 4 dniach od sprzątania, kurz jest wszędzie (wada mieszkania w wielkim mieście). Dlatego taka forma przechowywania, w przypadku moich lalek, absolutnie odpada. Witrynka, z czasem zrobiła się za ciasna i zamiast w niej cokolwiek podziwiać, lalki upchane były jak sardynki w puszce. Więc wychodzi na to, że trzeba będzie zainwestować w porządną, oszkloną gablotę, czyli kolejny wydatek kolekcjonerski… No ale co zrobić? Jak mus to mus! Ech… te odwieczne problemy zbieracza :)

Tak czy inaczej, przed Wami: „25th Anniversary Walt Disney Barbie 1996” :)







 Pozdrawiam serdecznie. Peace, Love and Orzeszki :)

sobota, 11 stycznia 2014

LALKOWY FLIRT :)

Nowy rok obfituje w dużo nowości :) Na ostatnim, krakowskim spotkaniu lalkowym, pojawiła się laleczka, która nijak pasuje do mojej wizji zbioru. Po pierwsze: to nie "Superstarek", po drugie brunetka, po trzecie ma proste rączki i żeby tego było mało, wmoldowane buty - czyli dokładnie wszystko to, co omijam szerokim łukiem.

W pierwszej chwili nawet na nią nie spojrzałem, jednak ona była uparta i całą sobą, wysyłała fluidy i delikatne spojrzenia w moim kierunku, desperacko pragnąc uwagi z mojej strony. Ponieważ nie jestem odporny na wdzięki lalek płci damskiej, chwyciłem dziewczynę oburącz i zacząłem patrzeć głęboko w oczy.

Gapiliśmy się tak na siebie dobrą chwilę, aż przeszedłem do samczej ofensywy. Mój wzrok skierowałem na łabędzią szyję, a potem na dekolt skrywający kształtny biust. Po kilkuminutowym przyglądaniu się bujnym kształtom, spojrzenie skierowałem na niebotycznie długie nogi, a w konsekwencji na stopy, oplecione przylegającymi balerinkami.

 Serce zaczęło mocniej bić i już było wiadome, że ciemnooka, ciemnowłosa zostaje zaroszona przeze mnie do mojego domu. Nie miała nic przeciwko temu, a perspektywa posiadania własnego stojaka, była dla niej wyjątkowo kusząca. Wiedziała, że od teraz jej życie zmieni się diametralnie… :) Przed Wami "Princess Spanish Barbie 1999".









Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i tradycyjnie:
* Peace, Love and Orzeszki * :)

piątek, 10 stycznia 2014

DODATKI, CZYLI NIE SAMĄ LALKĄ CZŁOWIEK ŻYJE :)

Dzisiaj nieco inaczej ;) Z doświadczenia wiem, że kolekcjonowanie lalek nigdy nie kończy się jedynie na lalkach. Dochodzą domki, mebelki i przeróżne, inne szpargały, by móc zrobić ciekawe zdjęcia, komiksy, czy wykonać dioramy. Nie oszukujmy się, sama lalka nie wystarczy. Dlatego sporadycznie kupuję jakieś drobiazgi, które potem mogę wykorzystać do robienia komiksu. Czasem za grosze można kupić fajne rzeczy, które niegdyś kosztowały dużo, a teraz są jedynie „towarem używanym”. Niedawno zakupiłem kilka, takich, dziwacznych przedmiotów, które mam nadzieję, wykorzystam w dalszych przygodach chłopaków :) Pierwszym jest: „Around Town Barbie Scooter 1992”.






Drugim zakupem jest koń "Barbie Blizzard Horse 1991" z serii "Ski Fun".




i na koniec motorówka :)





Pozdrawiam serdecznie. Peace, Love and Orzeszki :)

sobota, 4 stycznia 2014

ACH TE CHŁOPAKI...

Witam Was w kolejnym poście tego roku. Dzisiaj nawiązanie do mojego, ubiegłorocznego postanowienia, jakim było zebranie serii Kenów „Fashionistas”. Zacznijmy od tego, że kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Keny z nowym moldem, to nie wzbudziły one we mnie najmniejszego zainteresowania.

Przede wszystkim nowe wcielenie Kena wydało mi się zbyt młodzieżowe. Ja człowiek starej daty, pamiętający czasy Kenów o kwadratowej szczęce i o wyglądzie czterdziestoletniego chłopa, nie potrafiłem się przestawić, na tych, młodych chłopców, jakich „Mattel” zaoferował swoim klientom.

Dlatego też kiedy przechodziłem koło sklepowych półek, z wystawionymi Kenami, niespecjalnie zwracałem na nich uwagi. Jednak gdy zakupiłem pierwszego chłopaka z nową twarzą, po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że jednak nowy mold bardzo mi się podoba.

Po przeszukaniu Internetu w celach znalezienia informacji dotyczącej wszystkich modeli jakie wyszły, napotkałem tysiące zdjęć bardzo utalentowanych ludzi, co tylko spotęgowało chęć posiadania całej gromadki. No i się zaczęło!

Jeden, drugi, trzeci aż uzbierała się niemalże całość. Jednej rzeczy jakiej nie rozumiem, to dlaczego „Mattel” zrezygnował z męskich „Fashionistas” w tym roku? Może to chwilowa decyzja, bo przecież rok jest długi i może się okazać, że wyjdą jeszcze jakieś, ciekawe, artykułowane egzemplarze? Zobaczymy.

Keny udające „Fash”, z nieartykułowanymi ciałkami, do tego bez możliwości przeczesania włosów (bo są wmeldowane w łepetynę), to jakieś nieporozumienie! Osobiście myślę, że to krok wstecz. Zamiast popracować nad lepszą artykulacją, zastąpili ruchome kolana, możliwością odginania nóg na boki. Teraz (prawdopodobnie) w ogóle zrezygnowali z artykułowanych chłopaków w serii „Fash”. Żeby tego było mało, wymienili serię „Fashionistas” na serię: „Glamour Fashion Luxury”. Jaki był sens nadawać nową nazwę? - Nie wiem! Tym bardziej, że chłopaków w tej serii człowiek nie uraczy, a nowa seria lalek „Barbie and Friends”, co prawda ma chłopaków w składzie, ale na ciałkach typu „model muse”, czyli kompletnie bez sensu…

Jestem tylko ciekawy czy „Mattel” powróci do „Fashionistas”? Na razie mój zbiorek prezentuje się tak:




















Pozdrawiam serdecznie. Peace, Love and Orzeszki :)

piątek, 3 stycznia 2014

PESEL MI CIĄŻY...

Witam Was serdecznie po raz pierwszy w 2014 roku :) Święta w gronie rodzinnym minęły wyjątkowo przyjemnie, co jest nie lada wyczynem, biorąc pod uwagę moją familię. Tym razem wszyscy skupili się na pozytywnych aspektach tegoż święta (czytaj na obżarstwie i prezentach) aniżeli na rodzinnych niesnaskach i przekonywaniu na siłę, które z pokoleń (starsze czy młodsze), ma rację.

Jak zawsze w święta, w moim domu, panował amerykański styl, czyli eksplozja ozdób, choinek oraz wszelakich „wysokogatunkowych” wyrobów „Made in China”. Najprzyjemniejszym momentem całych świąt był widok mojej mamy, (siedzącej pod 1,5 metrową choinką, udekorowaną w przeszło dziewięćset lampek), cieszącej się jak dziecko z odpakowywania prezentu. Radość z nowego ekspresu do kawy - bezcenna!

Sylwester minął równie przyjemnie, bo po raz pierwszy od dłuższego czasu: spokojnie i w domowym zaciszu. Nie wiem, czy to pesel mi ciąży, ale wielkie imprezy, klubowe wyjścia, czy nawet „domówki” z osobami, których przeważnie się nie zna, powoli przestają mnie cieszyć. Wolę spędzić ten czas, słuchając swojej ulubionej muzyki, zajadając coś dobrego i popijając ulubione drinki.

Pierwszym, moim, lalkowym zakupem w tym roku są trzy dziewczyny Fashionistas! TAK! Nie przewidzieliście się! DZIEWCZYNY! A to dlatego, że biedactwa będą przeznaczone na dawczynie ciałek. Postanowiłem nieco rozruszać damską część mego zbiorku, a przy okazji namotać nieco w życiu moich chłopaków :)

Dzisiaj przed Wami pierwsza panna, która totalnie zmieniła swój image. Z ułożonej i statecznej pani doktor, wraz z liftingiem całego ciała, stała się pomponiarą! Werble, oklaski fanfary, oto ona :)









W nowym roku życzę wszystkim tego, czego sami sobie życzycie. Niech spełniają się Wasze marzenia, bądźcie szczęśliwi, kochajcie się, realizujcie i pamiętajcie, że życie jest krótkie i najważniejsze jest żeby każdy dzień traktować tak jakby był ostatnim :) Pozdrawiam Marcin :)