O mnie

Moje zdjęcie
Imię: Marcin. Znak zodiaku: Lew. Człowiek o stu twarzach, miłośnik zwierząt i dobrego jedzenia. Typ: Samotnik mający swój świat, dusza artystyczna. Chłopak o wielkim sercu i jeszcze większym EGO. Zachwycam się drobnymi rzeczami, nie toleruję kłamstwa i fałszywości. Pasjonat i kolekcjoner.

czwartek, 20 marca 2014

Zmęczenie materiału… czyli GAME OVER!

Ponoć każdy, kto zbiera „COŚ”, z czasem przeżywa pewien przesyt i generalnie początkowa pasja przeradza się bardziej w zbieractwo, które w konsekwencji zamienia się w okazjonalny zakup "raz na jakiś czas".

Pierwszą lalkę, która zapoczątkowała moją kolekcję, kupiłem w 2005 roku, czyli 9 lat temu. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Najpierw kupowałem wszystko co mi wpadło w ręce, potem wiedziałem już co mi się podoba i próbowałem iść w jednym kierunku. Zrezygnowałem z lalek używanych na poczet lalek nowych. Następnie przeżywałem etap poznawczy, który miał na celu zgłębienie wiedzy.

Otwierałem się na inne lalki, myśląc, że może coś nowego mnie zainteresuje. Nawet kilka kupiłem… po czym sprzedałem! Potem doszły spotkania lalkowe zwane kolekcjonerskimi, „kawki”, zjazdy itd. Widziałem setki nowych lalek, przeróżne typy, rodzaje, od tanich, po zabójczo drogie, ogólnie stwory, potwory i wszelakie cuda na kiju.

W między czasie były blogi różnych osób, którzy tytułują się: zbieraczami, „chciejami”, kolekcjonerami, hobbystami itd. Następnie pojawiły się fora lalkowe i flicker, czyli generalnie maksymalne poszerzenie zakresu hobby.

No i teraz nastąpił punkt krytyczny. Ostatnio miało miejsce „milionowe” spotkanie lalkowe. Oczywiście jak zwykle było miło i sympatycznie…Wszystko pięknie, ładnie… no właśnie „ALE”!  

Magia zaczęła umykać, lalki przestały mnie cieszyć, nowości nie ciekawią, ogólnie NUDA… Wishlista generalnie zrealizowana. To co się na niej znalazło, zostało kupione (...tak na siłę mógłbym jeszcze nabyć 3 lalki...), ale nawet jak ich nie zdobędę, to i tak mój świat nie przestanie istnieć… więc zadałem sobie pytanie: „Co dalej?”.

Jedyną racjonalną decyzją byłoby „zawieszenie działalności lalkowej” i zostawienie tego wszystkiego na jakiś czas, bo fajnie, to było gonić króliczka… a teraz króliczki stoją na półce i się kurzą.

Dlatego czując ewidentne zmęczenie i przesyt, muszę sobie zrobić przerwę! Nie wiem, czy w chodzeniu na spotkania, odwiedzaniu stron lalkowych, pisaniu własnego bloga, w kupowaniu nowych lalek, czy od wszystkiego jednocześnie? To się okaże. Potrzebuję zmiany, bo doszedłem do końcowego etapu gry, gdzie widnieje napis „GAME OVER” i nie ma następnego levelu! A skoro nie ma kolejnego, to po co grać?

Dlatego ogłaszam przerwę…