O mnie

Moje zdjęcie
Imię: Marcin. Znak zodiaku: Lew. Człowiek o stu twarzach, miłośnik zwierząt i dobrego jedzenia. Typ: Samotnik mający swój świat, dusza artystyczna. Chłopak o wielkim sercu i jeszcze większym EGO. Zachwycam się drobnymi rzeczami, nie toleruję kłamstwa i fałszywości. Pasjonat i kolekcjoner.

piątek, 5 września 2014

ARMAGEDON CZY CO...?

Dacie wiarę, jest już wrzesień! Jak? Kiedy? No nie ogarniam! Ale do rzeczy. Ostatnio wspominałem, że „nie tykam” lalek, bo jakoś teraz tego nie czuję.

Aż tu przedwczoraj otwieram ci ja szafkę wypełnioną lalkami i co widzę? Ano wizualny dramat! Jedna lalka wywrócona, ciągnie drugą za włosy, ta ci leży na bajecznie drogiej „Holidejce” z pierwszej edycji, czochrając jej tiulową kieckę jak jakiś gałgan, stojak w dwóch częściach się pomiędzy nimi poniewiera! Mało tego, przyglądam się następnej, a tu kolejna niespodzianka! Pamiętacie jak kiedyś odnawiałem włosy „Dance Magic”? Po SPA miała bajeczne loki upięte na czubku głowy. A teraz co? Gumka sparciała i część loków wisiała na ramionach jak po ulewie, a reszta sterczała jak u stracha na wróble… No mówię Wam - Armagedon! Co tu się działo? - Pytam. Duchy, „Paranormal Activity”, czy co? A może tak jak w „Toy Story”, one żyją własnym życiem? Już sam nie wiem? Jeśli tak, to niezła zawierucha musiała tam być, bo wyglądało to jak po bombardowaniu! Biły się czy co? Ech... Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi! Życie jest ciężkie! Nie wiem jak ja to udźwignę?... 

Tymże oto sposobem lalki same wymusiły na mnie zainteresowanie. Spędziłem pół dnia na prostowaniu włosów, bo po ostatnim zabiegu kręcenia, i ponownym rozczesaniu, powstało siano! Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Poprzestawiałem towarzystwo, przedmuchałem z kurzu (… swoją drogą pytam się, jak Wy możecie trzymać je na półkach? No jak? U mnie są w zamkniętej szafce, a i tak kurz włazi i to pomimo regularnego sprzątania!). No ale co? Po każdym dramacie przychodzi coś lepszego :) W końcu znalazło się miejsce dla nowej mieszkanki, a skoro już miała trafić do lalkowej szafki, to trzeba było ją z lekka „obfocić”, nieprawdaż! :) Tak więc przyszła pora na pokazanie „Blossom Beauty Barbie 1996”. TADAM :)













Pozdrawiam serdecznie. Peace, Love and Orzeszki :)

8 komentarzy:

  1. Oj chłopaku, zamknąłeś je do szafy, więc zrobiły wyjście z szafy. A co do samodzielnego przemieszczania się w obrębie półki - tyle atrakcyjnych bab w jednym miejscu, więc coś się między nimi zaczęło dziać. A Ty im swoim wtargnięciem przerwałeś gry i zabawy. Oj, nieładnie tak zakochanym przerywać! :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezwykła i panna, i sukienka! Ciekawa kolorystyka i wykonanie!

    OdpowiedzUsuń
  3. ah te problemy białego mężczyzny!
    Super foty, i piękna lalka! Miałeś farta!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie sprzątanie lalkowego bałaganu bardzo relaksuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ... nie chowaj jej do szafy , bo reszta kobitek z kwiatków ją oskubie.... :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ kwietna sukienka :)
    Żona mojego kuzyna na widok lalek zgromadzonych w naszym domu szepnęła - a jak one wszystkie ożyją?:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lalka boska! Piękna grafika oczu. Co do bałaganu rozumiem i łączę się w bólu;) Ja niestety trzymam swoje na widoku i raz na jakiś czas muszę je przedmuchać;) Nie cierpię tego ale jak już stojaki się kurzą i zostaje ślad po paluchach to oznacza tylko sprzątanie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja myślę, że one w ten sposób domagały się uwagi. :P
    Prześliczna. Ma cudną twarzyczkę. :)

    OdpowiedzUsuń