O mnie

Moje zdjęcie
Imię: Marcin. Znak zodiaku: Lew. Człowiek o stu twarzach, miłośnik zwierząt i dobrego jedzenia. Typ: Samotnik mający swój świat, dusza artystyczna. Chłopak o wielkim sercu i jeszcze większym EGO. Zachwycam się drobnymi rzeczami, nie toleruję kłamstwa i fałszywości. Pasjonat i kolekcjoner.

niedziela, 14 grudnia 2014

LALKA ZA 10 GR! – CZYLI PRZYCHODZI MARCIN DO LUMPA :)

Tak moi Drodzy, nie przewidzieliście się, tytuł posta mówi sam za siebie. Niedawno stałem się właścicielem lalki, za iście oszałamiającą kwotę… DZIESIĘCIU groszy :)

…ale zacznijmy od początku!

Znacie to uczucie kiedy rano się budzicie, oczywiście jest środek nocy, zerkacie na zegarek, a tam dwunasta w południe?… choć poranek i tak był wczesny zważywszy na fakt, że noc poprzedzająca była dość ciężka, ze względu na ilość spożytych płynów z puszki…

(jak tak dłużej będzie, to będę zmuszony jechać na wczasy… NA ODWYK!)

Podczas zaliczania łazienki w celach upodobnienia się do człowieka, uświadomiłem sobie, że dźwięki tłuczonych talerzy dobiegające z kuchni, to nie jedynie wymysł mojego, zmęczonego umysłu, a faktyczny wyczyn Piotrka próbującego zrobić sobie śniadanie!

Jak on jest w kuchni, ja nie wchodzę, bo można spłonąć, wybuchnąć lub zostać poparzonym od zapalanej kuchenki, nie mówiąc już o grożącym zawale, kiedy widzi się blat kuchenny cały w okruszkach, umazany masłem od ściany do lodówki po robieniu kanapki…

…ale do rzeczy…

Jako dobry kolega i przyzwoity pan domu, staram się by goście czuli się u mnie jak u siebie… buhahahahahahahahaha – dobre kłamstwo!
(... a co ja służba? - niech sami sobie wszystko robią… Pfff, to jeszcze mnie powinni usługiwać! Niewdzięcznicy, niech się cieszą, że mogą ze mną przebywać! Niech wiedzą jaka łaska na nich spływa :)

Powróćmy jednak do gościa… Piter to „człowiek lump” i nie mam tu na myśli żula leżącego pod budką z piwem, tylko miłośnika grzebania w lumpeksowych koszach. Dlatego również przy ostatniej jego wizycie, nie obeszło się od zwiedzania pobliskich ciucho-lumpo-szmateksów.

Kiedy ja idę sam - nic nie ma! Kiedy on idzie - zawsze coś znajdzie! Tym razem oczywiście nie było inaczej. Wchodzimy jak te dwa pawie do jednego z fajniejszych lumpeksów, a tam tłumy (norma) dostawa, ale o dziwo zabawkowy pusty, jedynie jakiś dzieciak tylko coś oglądał, więc cichaczem podeszliśmy (że niby tak od niechcenia, jakby co, to my tu pierwszy raz, że niby szukaliśmy Prady, ale pomyliliśmy budynki).

Rzuciłem na dzieciaka spojrzenie w stylu: „Spadaj pomiocie, bo cię rozjadę!”, więc o mało się kurdupel nie poryczał. Poleciał do mamy, a ja uśmiechnięty zacząłem przeglądać te wszystkie graty. Oczywiście stary i ślepy, to nic nie widziałem. Podchodzi Piter wyciąga rękę i mówi: - „Patrz, główka „Superstarki”…”

Zgiń, spłoń, odejdź, zemrzyj siło nieczysta, zła i paskudna… i niech ci wszystkie zęby wypadną TERAZ!

Na moje szczęście stwierdził, że ja tak je kocham, to żebym sobie ją wziął…

(A mówią, że gentelmani wyginęli!)

Idziemy do kasy, pani rzuca hasło: - „Będzie 10 groszy…” – „Że co! Aż tyle? Uuuu czyżby znowu kryzys?” No nic BIORĘ! :) A co, jak żyć to na całego :)

… i wtedy doszło mi do bani, że oczywiście mam tylko kartę (my bogaci już tak mamy) i nawet tych 10 groszy nie mam przy sobie…

 Zgadnijcie kto płacił?

Tak, mój wybawca i darczyńca!
(Hmmm…Coś za miły jest, myślę sobie, węszę spisek, ciekawe czego chce? No ale nic.)

Jako właściciel nowo nabytej główki, byłem zadowolony, bo wiedziałem, że w domku czekały trzy ciałka w różnych odcieniach (zawsze jakieś czekają, tak na zaś). Jak się okazało potem w domu jedno pasowało do główki, a że było za darmo w jakimś gratisie, czyli interes życia!

Barbiocha za 10 gr! Taka „WINTYDŻ” and kolekcjonerska, jak to mówią spece z Allegro!

Jest „róziowa, pientkna and blyszczonca” - więc „lofciam” ją :) Tyle wygrać! HA! Jak się okazało jest to: „Making Friends Barbie 1997”.

Takiej w zbiorze nie miałem, więc co tam, dołącza do „kolekszyn” :)




 Pozdrawiam serdecznie. Peace, Love and Orzeszki :)

11 komentarzy:

  1. no powiedzmy, ze trochę w tym prawdy...:P

    OdpowiedzUsuń
  2. ... najtańsza lalka jaką kupiłam kosztowała 50gr :) Gratulacje !
    Chodź częściej po SH w towarzystwie Człowieka Lumpa , jak widać warto :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dollbby musi naprawdę Cie lubić by tyle na Ciebie wydać. Ja przy takiej kwocie bym się zawahała! :P
    Śliczna lalka, nie do wiary, ze kosztowała tylko tyle! Oczywiście zazdroszczę!
    Co do tego porannego uczucia - co rano tak mam, wydaje mi się, że to przecież wciąż noc, a tu 11 na zegarku XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Kwota nie do pobicia:)
    Laleczka piękna, warto chodzić z takim magnesem na lalki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam od niej akcesoria! (gdzieś na pewno..). Mogę Ci podesłać jeśli chcesz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OH HELL YEAH! No pewnie, napisz na mail kensuperstar@interia.pl omówimy szczegóły i przy okazji będę mieć twojego maila :)

      Usuń
  6. moja czterdziestolatka atrakcyjna od zaraz kosztowała
    straszny pieniądz - aż siedem zeta z groszami - może
    i przepłaciłam - ale nie żałuję :)
    bardzo spodobało mi się wdzianko Nowej - bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  7. Sądzę, że ta Baśka to przeznaczenie. Idą sobie dwaj friends i znajdują lalkę "Making Friends" :-) Uroczy ma ten pukielek na oku ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... bardzo trafne spostrzeżenie :)

      Usuń
  8. Lalka jak lalka, ale historię ma przepiękną.

    OdpowiedzUsuń