O mnie

Moje zdjęcie
Imię: Marcin. Znak zodiaku: Lew. Człowiek o stu twarzach, miłośnik zwierząt i dobrego jedzenia. Typ: Samotnik mający swój świat, dusza artystyczna. Chłopak o wielkim sercu i jeszcze większym EGO. Zachwycam się drobnymi rzeczami, nie toleruję kłamstwa i fałszywości. Pasjonat i kolekcjoner.

poniedziałek, 10 października 2016

...No dobra, zmieniam zdanie :)

Panie i Panowie właśnie następuje szok społeczny, Marcin zakupił "BEKON BARBIE"! Tak, nie mylicie się, nie musicie przecierać oczu, stało się. Od wieków jest wiadome, że Marcin nie lubi nadprogramowych kilogramów u nikogo i u niczego, tym bardziej u Barbie - ikony perfekcji (to oczywiście spowodowane jest własną walką,  przez całe życie, z tym znienawidzonym tłuszczem, który i tak powraca nawet kiedy dziada zagłodzę i wysuszę na maksa). 

Ale zacznijmy od początku. Któregoś pięknego dnia wybrałem się do hurtowni, przywlokłem z niej jedną lalkę pettitkę i mnóstwo ubranek, ale o dziwo, będąc na miejscu, zainteresowałem się również laleczką, która była nieco grubsza. Mówię sobie: spokojnie, tylko obejrzysz, nie jest w twoim typie i tak nie kupisz. No i tak patrzę, i patrzę, i sobie myślę: buzia Neysy (czyli cudo), hmmm włosy niebiesko-czarne (...nieładne, nie znoszę niebieskiego), kolor skóry blady (czyli piękny), ciuszek ujdzie. Ale przyglądam się i widzę mnóstwo wad: pozaciągana sukienka, nierówne oczy, biorę drugą: plama na nodze, źle odcięta szyja, no nie, takiej nie wezmę, pytam się pani, czy ma może inne egzemplarze, a ta no to, że w magazynie... i że mi sprowadzi na poniedziałek... 

No tak, to teraz głupio będzie nie wziąć, skoro tyle zachodu komuś sprawiam. Babeczka patrzy na mnie spod byka, myśli sobie - pewnie wariat, co niby jest w tych lalkach nie tak? - więc zacząłem jej tłumaczyć: no bo widzi pani, ten headmold źle odlany, w tej to nawet porządnego rerootu nie wykonam, tych plam nawet benzacne nie wyczyści, bo to plastik... Ta na mnie patrzy jakbym mówił co najmniej po marsjańsku, ale myśli: coś fachowego mówi, pewnie się zna, przecież nie będzie dyskutować... 

Tak czy inaczej wróciłem w poniedziałek i znalazłem egzemplarz, który mi pasował. Po rozpakowaniu pierwsze co zrobiłem, to musiałem zrobić coś z włosami, bo były koszmarne, ten model ma bardzo brzydkie włosy po wyjęciu z pudełka (totalne siano). Ciuszek nie bardzo mi pasował, więc zastąpiłem go innym, w którym myślę wygląda o niebo lepiej (ten z lateksową baskinką, to trochę taki dla pół nauczycielki-pół prostytutki, niby ładny, ale jakoś tak nie do końca). 

Rozebrałem dziewczę do naga, oblukałem na żywca dziewiczym okiem nieskalanym oglądaniem tłuścioszka w negliżu... i zauroczyłem się! WTF! Ja przeciwnik wszystkiego co grube, zwolennik anoreksji i figury, w której patrząc na brzuch widać kręgosłup; ja, który na diecie jest od momentu bycia plemnikiem i komórką jajową... się zauroczyłem? TFU! NIE, NO ŚWIAT SIĘ KOŃCZY! 

Bardzo mi się podoba ta laleczka, mimo iż tłuścioszek, to zostanie nienaruszona, ta ciałka nie zmieni. Będzie dumnie prezentować swoje obfite kształty, a w między czasie podjadać burgery zagryzane pizzą. (Zdjęcia robione pilotem od telewizora, więc nie patrzcie na jakość tychże artystycznych fotek). Oto maja pierwsza grubinka ;)



Pozdrawiam serdecznie Peace, Love and Orzeszki :)

piątek, 7 października 2016

KOLEJNA 6... :)

Dzisiaj prezentuję kolejnych sześć dziewcząt, które trafiły do mnie w ostatnim czasie. Dwie jak widać mają zmienione ciałka. Jedna dlatego, że nie mogę się przekonać do ciałka "filigranowej". Dla mnie to liliput z wielką głową i koniec, macałem, przyglądałem się, no i nie, po prostu nie, nie mój typ i już. Dlatego niemalże z miejsca główka wskoczyła na normalne ciałko, a do tego ruchome, więc lalce ta zmiana wyszła jedynie na plus (prócz małego kłopotu z obuwiem). 

Natomiast druga jest efektem czyjejś chęci uruchomienia lalek, ponieważ odrzucona główka "mtm", trafiła do mnie na ciałku "fash". Tu akurat mi to absolutnie nie przeszkadza (ba! - nawet wolę ją w takim wydaniu), bo nowy mold "Neysa", jest w tej chwili moim ulubionym, więc laleczek z tą twarzą mogę mieć dużooo... 

Do nowego grona należy również jedna Azjatka (jedyna wysoka, która mnie zauroczyła), jedna Barbioszka (fajna ze względu na słomkowy kolor włosów), jedna Raquelle ze starszego wydania (jedyna w moim zbiorze z tym pokręconym ciałkiem, którego również nie lubię, ale jako całość mi się podoba, więc przymykam oko), no i trzecia z nową buźką Neysy tylko w jaśniejszych włosach. Kolejna szóstka prezentuje się tak...



Pozdrawiam serdecznie Peace, Love and Orzeszki :)

wtorek, 4 października 2016

PANÓW KILKU :)

Co by na półce same panny nie siedziały, trzeba było dokupić kilku panów, żeby jakiś balans wizualny zachować.... taaaa, ale sobie wytłumaczenie na swojego "lalkowego chcieja" znalazłem....

Prawda jest taka, że nie kompletuję lalek całymi seriami tylko po to żeby była całość, po prostu wybieram to co mi się podoba, uważam to za zdrowe podejście... no i znacznie ekonomiczniejsze... (kłamstwo powtórzone kilka razy, staje się prawdą!).

Jeśli chodzi o lalkowych facetów to wiadomo, że ich wybór jest raczej ubogi, a design jakoś nie powala, ale biorąc pod uwagę, że jest to linia najtańsza, playlinowa, to i tak nie jest tak źle. Stwierdziłem, że teraz będę kupował tylko po jednym moldzie jeśli chodzi o kenów, no chyba, że dla ubranek. Ciałka mają nieruchome, więc jakoś za wiele z nimi zrobić nie można (chociaż mnie to nie przeszkadza), więc kupowanie tylko dlatego, że wyszła kolejna seria, to raczej bez sensu (....yhm... i to mówi człowiek posiadający około 50 lalek z jednym moldem Superstar, które różnią się... kolorem makijażu! Tak Marcinku, twoja konsekwencja powala, a wymówki są iście przekonujące...- może byś tak w końcu przyznał, że nie umiesz się opanować i tyle! ech...) Tak czy siak, oto kolejny zbiór chłopstwa. 
 


A tych, których oczarował włosiasty Armando Lorenzo Martinez w czerwonych rurkach, informuję iż chłopak przyjechał do mnie od Dampirga by dojść do siebie po zerwaniu ze swoim ex! (Zdzir jeden, ale nie będziemy teraz o tym mówić). Napomknę tylko, że Armando przyłapał go na lalkowej orgii w pudełku z wieczkiem, gdzie obmacywał się z innymi lalkami całkiem nagi... a na początku niby wszystko było takie piękne, czułe słówka i przytulanie przy kominku w świetle lampek choinkowych, niestety po tym zostały tylko bolesne wspomnienia i zdjęcia przypominające tę porażkę!... NO CÓŻ, CHŁOPY TO ŚWINIE! :) 

źródło: https://www.flickr.com/photos/95171982@N03/11530207133/in/dateposted/

Pozdrawiam serdecznie. Peace, Love and Orzeszki :)

niedziela, 2 października 2016

NOWE LALKI... I ŻE NIBY JA MAM ROBIĆ PRANIE? WRRR...

Witajcie kochani :) Właśnie dotarły do mnie kolejne trzy laleczki, które zapragnąłem mieć u siebie na półce. Jest to cała seria (no w sumie to raptem trzy) lalek Sindy z 1993 roku o nazwie "Surprise Jeans Sindy".

Kiedy patrzyłem na zdjęcia promocyjne, wydawało mi się, że jest to kolejny przykład lalek z ubrankami typu "dwa w jednym", czyli wywijasz na drugą stronę i masz inny kolor ciuszka, no a tu totalne zaskoczenie. 
Okazało się, że nazwa "surprise", jest bardzo adekwatna, bo tak naprawdę nie wiadomo co się kupuje. 

Lalki bowiem na początku ubrane są w kolorowe ciuszki przypominające ceratę, dopiero po namoczeniu ich w wodzie, magiczna ceratka rozpuszcza się i dopiero widzimy jaki to strój kupiliśmy... trochę dziwne, ale bardzo fajne. 

Tzn. jak się zorientowałem o co chodzi, to byłem nieźle wkurzony, bo mówię sobie: no nie, przecież to się w ogóle nie zmyje, tym bardziej, że ta ceratka przy najmniejszym zetknięciu z wodą zamienia się w ciągnącego gluta! No ale jak się okazało, myliłem się, bo ciepła woda i mydło dały radę i wszystko pięknie się rozpuściło nie pozostawiając śladu... no tylko oczywiście umywalka wyglądała jak po wojnie, ale zabawa była przednia. Oczywiście ceratka już w magiczny sposób drugi raz się nie pojawi, więc jest to coś w rodzaju "ciuszek zdrapka". W pudełkach lalki wyglądały tak: 



Po wyjęciu ich z pudełka zaczęła się zabawa w pranie...







No i po upraniu wyglądają tak:


W sumie to fajne, no nie :) Pozdrawiam serdecznie Peace, Love and Orzeszki :)