O mnie

Moje zdjęcie
Imię: Marcin. Znak zodiaku: Lew. Człowiek o stu twarzach, miłośnik zwierząt i dobrego jedzenia. Typ: Samotnik mający swój świat, dusza artystyczna. Chłopak o wielkim sercu i jeszcze większym EGO. Zachwycam się drobnymi rzeczami, nie toleruję kłamstwa i fałszywości. Pasjonat i kolekcjoner.

niedziela, 2 października 2016

NOWE LALKI... I ŻE NIBY JA MAM ROBIĆ PRANIE? WRRR...

Witajcie kochani :) Właśnie dotarły do mnie kolejne trzy laleczki, które zapragnąłem mieć u siebie na półce. Jest to cała seria (no w sumie to raptem trzy) lalek Sindy z 1993 roku o nazwie "Surprise Jeans Sindy".

Kiedy patrzyłem na zdjęcia promocyjne, wydawało mi się, że jest to kolejny przykład lalek z ubrankami typu "dwa w jednym", czyli wywijasz na drugą stronę i masz inny kolor ciuszka, no a tu totalne zaskoczenie. 
Okazało się, że nazwa "surprise", jest bardzo adekwatna, bo tak naprawdę nie wiadomo co się kupuje. 

Lalki bowiem na początku ubrane są w kolorowe ciuszki przypominające ceratę, dopiero po namoczeniu ich w wodzie, magiczna ceratka rozpuszcza się i dopiero widzimy jaki to strój kupiliśmy... trochę dziwne, ale bardzo fajne. 

Tzn. jak się zorientowałem o co chodzi, to byłem nieźle wkurzony, bo mówię sobie: no nie, przecież to się w ogóle nie zmyje, tym bardziej, że ta ceratka przy najmniejszym zetknięciu z wodą zamienia się w ciągnącego gluta! No ale jak się okazało, myliłem się, bo ciepła woda i mydło dały radę i wszystko pięknie się rozpuściło nie pozostawiając śladu... no tylko oczywiście umywalka wyglądała jak po wojnie, ale zabawa była przednia. Oczywiście ceratka już w magiczny sposób drugi raz się nie pojawi, więc jest to coś w rodzaju "ciuszek zdrapka". W pudełkach lalki wyglądały tak: 



Po wyjęciu ich z pudełka zaczęła się zabawa w pranie...







No i po upraniu wyglądają tak:


W sumie to fajne, no nie :) Pozdrawiam serdecznie Peace, Love and Orzeszki :)

8 komentarzy:

  1. Pierwszy raz widzę takie cuda, ale w sumie to dość ciekawe rozwiązanie :)))
    Gratuluję nowych lalek i niezwykłych przeżyć podczas prania :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. strasznie to dziwne - pewnie wolałabym,
    by jednak te portki pozostały gładkie,
    albo nabyłabym dwa komplety, żeby mieć
    ciasteczko i je schrupać :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. zaje....ste! całe to trio jest genialne!

    OdpowiedzUsuń
  4. strasznie dziwne ale wyglądają po prostu mega :D. Gratuluje nowych lalek. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aleee BAJER! Nie no jestem zachwycona! Jako dziecko bym była zachwycona, ale teraz to chyba tym bardziej! Chcę takie laluchy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki patent! :D Szach-mach, Mattel! Toż to lepsze, niż włosy zmieniające kolor, nawet jeśli jednorazowe. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowite !!! Bardzo mi się to podoba !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny pomysł! Szkoda tylko, że zabawa jednorazowa ;) Dobrze, że zdjęcia z przed i po zostały :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń