O mnie

Moje zdjęcie
Imię: Marcin. Znak zodiaku: Lew. Człowiek o stu twarzach, miłośnik zwierząt i dobrego jedzenia. Typ: Samotnik mający swój świat, dusza artystyczna. Chłopak o wielkim sercu i jeszcze większym EGO. Zachwycam się drobnymi rzeczami, nie toleruję kłamstwa i fałszywości. Pasjonat i kolekcjoner.

wtorek, 13 czerwca 2017

UCZUCIOWY DISASTER!

  Ile to ja już nie pisałem? - miesiąc, dwa… hmm, osiem! W ostatnim czasie tyle się działo, że ciężko było sprostać wszystkim obowiązkom, a co dopiero znaleźć chwilę i informować świat o swoich poczynaniach…

  Zacznijmy od tego, że będąc ponownie singlem, trzeba było powrócić na drogę "dejtingu" i rozruszać to nieistniejące życie uczuciowe. No tak tylko, że łatwiej powiedzieć niż zrobić. Czekałem cierpliwie aż może coś się wydarzy w tej dziedzinie… no i tak czekałem i czekałem, no i nic! Aż któregoś pięknego dnia, kiedy to leżałem na kanapie, znudzony na maksa, usłyszałem dzwoniący telefon. Patrzę, a tu mój kolega sobie o mnie przypomniał (po Bóg wie ilu miesiącach), ten sam, o którym wspominałem w poprzednich postach

  Myślę sobie: „pewnie zatęsknił, więc się odzywa, zapewne chce mi wyznać, że żyć beze mnie nie może, że kupił dla mnie wielki brylant i mam szykować się na ślub w tropikach…”

Zadzwonił do mnie pochwalić się, że właśnie został…  TATUSIEM!…


HUH? WAIT, WHAAAT??? ARE YOU FUCKING KIDDING ME! 

- GRATULACJE! (…nawet nie będę tego komentował…)

Koniec! Nie mam zamiaru więcej mieszać się w ten dramat!



Zabawne jakie osoby los stawia na mojej drodze. Czasami mam wrażenie, że na czole mam wypisane: „Przypadki beznadziejne mile widziane!”.

Porzuciwszy wszelaką nadzieję na choćby krztę uczuć, postanowiłem, że niech się dzieje wola nieba, ale ja daję sobie spokój z uganianiem się za kolejnym palantem, który i tak nie doceni tego co mu się trafia. Swoją uwagę przekierowałem na spotkania w gronie towarzyskim. Tu nie było problemu, życie towarzyskie ponownie zaczęło kwitnąć. No dobra, ale życie towarzyskie, a uczuciowe to zupełnie dwie różne rzeczy.

Znudzony i zły na cały świat, postanowiłem odreagować wybierając się na zakupy… ten kto wymyślił hasło: "pieniądze szczęścia nie dają" – był zapewne biedny, bo dają! Krążąc od sklepu do sklepu, wylądowałem na stoisku z ciuchami. No w sumie to by mi się przydała jakaś fajna koszulka… dobra, znalazłem spodenki. U mnie tak zawsze, idę po chleb, wracam z mikrofalówką! Jestem sobie przy kasie i pytam czy można w razie czego zwrócić towar gdyby np. były za duże… a raczej za ciasne, bo dupa jak szafa…

- Tak, można oczywiście, 7 dni na zwrot, plus paragon…

O.k., zapłaciłem, poszedłem do domu, przymierzyłem, pasowały. Po kilku dniach jestem w tym samym sklepie i z gruszki ni z pietruszki przy kasie słyszę pytanie:

- Spodenki pasowały? Miał Pan zwracać więc pytam…

- Yyyyy (WHAT THE FUCK?)

Dlaczego pamiętasz co kupowałem tydzień temu? (Śledzisz mnie czy co? Security!)

- Tak, pasowały! - odpowiedziałem.

… od słowa do słowa i nastąpiła wymiana numerów, czyli Marcin ponownie wkracza do gry, niech się dzieje co chce, zobaczymy co z tego wyniknie. Jak nic, to przynajmniej będzie o czym napisać w kolejnym poście ;)

A teraz coś lalkowego. Ostatnio dużo przecen i wyprzedaży więc poprawiłem sobie humor ;)








Pozdrawiam serdecznie Peace, Love and Orzeszki :)

12 komentarzy:

  1. Sądząc po ilości lalek na pocieszenie, to naprawdę musiałeś mieć podły humor ;-) Życzę powodzenia na randkach, bo to chyba jednak prawda, że, jak się nie szuka, to się znajdzie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie to samo pomyślałam,
      piętnaście sztuk za każde
      rozczarowanie - robi wrażenie...

      Usuń
  2. No nieźle się zaczyna Twoje (love?) story ;-)

    Pozdrawiam ciepło!

    P.S. A te przeceny i wyprzedaże to online czy stacjonarnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stacjonarne, Fashionistki po 19 zł za starsze egzemplarze, latynoska w sukience w zieloną kratkę i pulchniutka 30 zł, chłopcy po 29 zł, Everek 31 zł, najdroższy był spadkobierca bo 75 zł, ale jego praktycznie nigdzie nie ma. To nie jest dużo, bo nawet na Allegro trzeba doliczyć przesyłkę minimum te 6/8 zł.

      Usuń
  3. Powodzenia na randkach :). Wow, poszalałeś z lalkami. Są cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia ! :):):)
    Ciekawa jestem czy wypuścisz zapudłowane dziewczyny na wolność ...
    Jestem kobietą małej wiary, bo w "dupę jak szafa " nie uwierzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ileż dobrobytu! Aż miło popatrzeć.
    Co do sfery uczuciowej... Będę trzymać mocno kciukasy! Zawsze byłam zatwardziałą przeciwniczką wszelkich miłostek, ale każdy potrzebuje odrobiny uczucia, nieprawdaż?
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  6. Imponująca ilość na pocieszenie. Też często tej ilości lale sobie sprawiam na raz, ale moje nieużywane rzadko udaje się zdobyć ;-(

    Lalki są świetnym pocieszycielem i poprawiaczem nastroju.

    OdpowiedzUsuń
  7. No proszę, powrót w wielkim stylu, jak na bajecznego króla internetów przystało. Powodzenia w miłosnych podbojach, oby obyło się już bez ciąż! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ileż razy to ja słyszełem, że to już spokój soboe dajesz xD A tu prosze! Co za kolekcja! Fajnia, fajnie :D
    Historia o spodenkach tez zacna :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, że wróciłeś do blogosfery :-) I widzę, że zgromadziłeś stadko kolejnych lalkowych dobrodziejstw. Miałam swego czasu chrapkę na jednego z chłopców Fashionistas (tego o ciemnej karnacji z włosami na sztorc), ale jakoś ciągle, kiedy go widziałam w sklepie, ostudzał skutecznie moje zapędy do kupienia. Na blogach z kolei znowu mnie ciągnie jak magnes... Kurczę, chyba jednak go sobie kupię :D Szkoda, że nie ma prawdziwych włosków, tylko plastikowe... :/ Życzę wszystkiego dobrego... A co do miłości... Przychodzi wtedy, kiedy najmniej się jej spodziewamy...

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Twoje posty i to sarkastyczne poczucie humoru. Mogę czytać je nieustannie. Długo Cię nie było, fajnie, że znów jesteś z powrotem :)

    OdpowiedzUsuń